Aktualności

Ryby na luzie, czyli sierpniowa Szwecja.

Święta Anna - Szwecja

Letnie wyprawy do Szwecji nie mają na pewno tylu zwolenników, co wiosenne i jesienne. Przede wszystkim szczupak nie żeruje wtedy tak intensywnie, jak bezpośrednio po tarle czy tuż przed zimą. Ale i lato ma swoje niezaprzeczane zalety. Co najważniejsze - jest ciepło, zazwyczaj pogodnie, zielono. Przebywanie przez cały czas nad wodą ma więc zupełnie inny wymiar - jest bardzo przyjemnie, łapiemy sporą porcję zdrowia. To idealna pora na wyjazd rodzinny, kiedy młodzi adepci wędkarstwa – nasze pociechy, a także nasze małżonki czy dziewczyny mogą zasmakować uroków naszego hobby. A poza tym spędzić czas na powietrzu, wśród pięknej czystej przyrody, zbierać w lesie jagody i grzyby, odpoczywać przy ognisku, delektować się ciszą, spokojem, bezpieczeństwem.

Nasz kolega Piotr Motyka od kilku lat właśnie latem jeździ w szwedzkie szkiery na ryby. W zeszłym roku był w Kallsö i świetnie połowił okonie. Tym razem odwiedził inny rejon szkierów Świętej Anny i przygotował Państwu reportaż z tego wyjazdu. Zobaczcie zatem sami, jakie są plusy i minusy sierpniowych wypraw. Poniżej link do relacji Piotra.

wyprawynaryby.pl/blog.html

29.09.2017

Łososiowate po norwesku.

To będzie wielki hit!

Łososiowate

Zorganizowana przez Eventur w lipcu br. testowa wyprawa do północnej Norwegii zaowocowała odkryciem nowych fenomenalnych łowisk. Chodzi o wody zasobne głównie w ryby łososiowate: pstrąga potokowego, palię alpejską, łososia atlantyckiego, a także (a może nawet przede wszystkim) lipienia, który wprawdzie do rodziny łososiowatych już nie należy, ale swą szlachetnością im niewątpliwie dorównuje.

Kilkudniowy pobyt w oszałamiających swą scenerią norweskich górach regionu Troms był naznaczony fantastycznym żerowaniem bardzo grubych lipieni, z których większość przekraczała 40 cm, a sporo sztuk nawet magiczną granicę 50 cm! Te piękne ryby brały głównie na suchą muchę oraz nimfę, a także na spinning. Łowiliśmy je w rzece oraz na spokojnym rzecznym rozlewisku przypominających jezioro. Brania były niezapomniane! Trudno będzie zapomnieć również piękno olbrzymich „kardynałów”, które w trakcie walki mieniły się feerią cudownych kolorów, znakomicie widocznych w kryształowo czystej górskiej wodzie.

Poza lipieniami połowiliśmy też sporo pstrągów, z których jeden przekroczył 50 cm, a wiele innych mieściło się w przedziale 40-50 cm. Stuprocentowo dzikie, grube sztuki, cudownie ubarwione i niezwykle silne. Brały na urokliwym i dość sporym górskim jeziorze, a także w rzece ze szmaragdową wodą - niczym w Nowej Zelandii. I tutaj również pole do popisu mieli zarówno uczestniczący w wyprawie muszkarze (sucha, nimfa, streamer), jak i perfekcyjnie posługujący się spinningiem nasz przyjaciel Zenek Grabowski. Najskuteczniejsze spinningowe przynęty na tej wyprawie to przeciążone błystki obrotowe oraz woblery „salmo hornet” (te ostatnie jak zwykle). Pstrągi w trakcie holu wielokrotnie efektownie wyskakiwały w powietrze, a kilku pięknym egzemplarzom udało się nawet tę walkę wygrać i uwolnić z haka.

I na koniec: prawdziwą wisienką na torcie wśród naszych połowów stał się złowiony na tubową muchę przez Maćka Rogowieckiego łosoś atlantycki. Przepływająca w okolicy rzeka okazała się niezwykle zasobna w ciągnące na tarło ryby z gatunku Salmo salar. Dość powiedzieć, że tego samego wieczora, kiedy swój sukces zanotował Maciek, na tym samym sektorze rzeki padły jeszcze trzy dalsze sztuki – jedna w granicach 10 kilo! Złowili je wędkarze norwescy. To prawdziwy ewenement, gdyż wszyscy wędkarze łowiący łososie wiedzą, jak ciężko w tej pracy odnieść sukces. Tam okazało się to niemal dziecinnie proste. Wystarczył jeden wieczór – kilka godzin łowienia. No i oczywiście kunszt Maćka, niczego mu nie ujmując.

Pobyt uatrakcyjnił bardzo komfortowy domek w gospodarstwie agroturystycznym, gdzie mogliśmy bez przeszkód wypocząć i przygotować kilka wyśmienitych potraw ze złowionych ryb, w tym marynowanego w koperku łososia (gravlax), lipienowe „ceviche” oraz pstrągowego tatara. Oczywiście wszystkie były tak pyszne, że trudno o podobne specjały nawet w najlepszych europejskich restauracjach. Cóż – nie ma jak świeża, ekologicznie czysta i bardzo szlachetna ryba… Większość złowionych trofeów trafiła jednak z powrotem do wody, tak więc przyjeżdżający po nas wędkarze nie mają się o co martwić. Wielka zaletą tego miejsca jest bardzo atrakcyjna cena – znacznie niższa niż w wielu renomowanych skandynawskich ośrodkach z dużą populacją dzikich ryb łososiowatych. Przy 6-osobowej grupie wychodzi naprawdę niedrogo, a przy 8-osobowej wręcz tanio (szczegóły na zapytanie). Słowem: to wielka gratka dla miłośników wypraw na pstrągi i lipienie, których w Polce przecież niemało!

Zainteresowanych zapraszamy do obejrzeniu kilkunastu zdjęć z wyprawy. W sprawie rezerwacji tego niezwykłego zakątka na wędkarski urlop prosimy o kontakt z Maćkiem Rogowieckim lub Tomkiem Wieczorkiem z naszego biura. Oferta wkrótce znajdzie się na naszej stronie, ale na sezon 2018 warto już niezwłocznie zarezerwować, bo wolnych tygodni pewnie niedługo zabraknie.

03.08.2017

Wiosna 2017.

Raport z irlandzkich łowisk.

Irlandia

Jak już wiecie, poszerzyliśmy niedawno naszą ofertę o środkową Irlandię. Ta decyzja okazała się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. Świetne wiosenne wyniki na naszych nowych łowiskach pozwalają przepuszczać, że będzie to zupełnie wyjątkowy ro - nawet jak na wyśrubowane irlandzkie standardy! Zarówno szczupakowo, jak i pstrągowo nowe wody nie zawiodły. Do tej pory mamy już ponad 60 metrowych szczupaków i wiele dużych pstrągów. W naszej nowej lokalizacji częściej niż przedtem łowimy szczupaki 110 cm plus. Najlepsze jednak wyniki dopiero przed nami, bo jesień to najlepszy okres na tych wodach! Już od sierpnia metrowe ryby będą codziennością! Tak, to nie żart... Jesienią dzieją się wspaniałe rzeczy, o których później śni się po nocach! Zapraszamy do Irlandii, wielkie ryby czekają!

PS. Przez cały wiosenny okres zajadaliśmy się świeżo złowionymi pstrągami, stekami itp. Mamy lato, więc przechodzimy na mięsko z ryb morskich. Nasze wyprawy od zawsze były połączone z dobrym jedzeniem i w tej kwestii nic się nie zmienia :-)

Pozdrawiamy
Jacek Gorny, Tomasz Kurman

20.07.2017

Super brania na Alandach!

Zawody wędkarskie na wyprawie? Warto spróbować...

Alandy

Otrzymaliśmy ostatnio bardzo interesującego newsa od grupy naszych klientów, którzy powrócili właśnie z nowego ośrodka Eventuru na Wyspach Alandzkich. Postanowili oni zorganizować sobie na wyprawie towarzyskie zawody o „Puchar Alandów” w dwóch kategoriach: na najlepszego wędkarza wyprawy (wg specjalnej punktacji) oraz na największą rybę wyprawy. To bardzo ciekawy pomysł na urozmaicenie wędkarskiego urlopu oraz pobudzenie wszystkich do starań o jak najlepsze wyniki. Grupie towarzyszył Piotr Motyka z Eventuru, który również wziął udział w sportowych zmaganiach.

Zawody trwały pięć dni. Punktowane były wszystkie okonie, szczupaki i sandacze powyżej ustalonego limitu długości (22 cm okoń, 45 cm szczupak, 45 cm sandacz). Za ryby przekraczające 30 cm w przypadku okonia, 60 cm w przypadku szczupaka i sandacza przyznawano dodatkowe punkty - w zależności od długości. Rywalizacja była niezwykle zacięta, a prowadzenie zmieniało się kilkukrotnie. Ostatecznie w klasyfikacji ogólnej zwyciężył Tomasz Małkowski – znakomity wiślany wędkarz z Warszawy, który zdobył 4119 punktów łowiąc 136 wymiarowych ryb. W klasyfikacji ogólnej wyprzedził Piotra Motykę (3824 punkty i 146 ryb) oraz innego doświadczonego "wiślaka" - Marcina Karbownika (3363 punkty i 103 ryby). W ciągu 5 dni rywalizacji wędkarze złowili ogólnie 639 punktowanych ryb, co daje średnią ponad 100 ryb na osobę. Wśród trofeów przeważały okonie (największy 43 cm, bardzo dużo w przedziale 30-35 cm) i szczupaki (większość pomiędzy 50 a 75 cm), ale padło też 8 sandaczy.

Z kolei w klasyfikacji na największą rybę wyprawy „rzutem na taśmę” zwyciężył nasz kolega Piotr Motyka, łowiąc w ostatniej godzinie zawodów 103-centymetrowego szczupaka. Ryba zaatakowała przy trzcinach niewielką gumową rybkę imitującą małego śledzia. Drugie miejsce zajął Przemek Paziewski (szczupak 90 cm), a trzecie ponownie Marcin Karbownik (szczupak 88 cm). Ryby brały znakomicie, pobudzone do żerowania przez liczne stada śledzi, które wpłynęły z otwartego morza do alandzkich zatok na tarło. Zachęcamy zatem do odwiedzania naszego nowego miejsca na Alandach (rejon Geta), gdzie znajdą Państwo dwa luksusowe domy z sauną oraz pięknie położoną przystań z doskonałymi łódkami (silniki 30 i 50 KM) i pomostem, z którego na spławik można łowić płocie i leszcze. Wszystko w lesie, na odludziu, wśród przepięknej przyrody. Przebywający w tym ośrodku wędkarze mogą łowić na bardzo dużym obszarze wody (łącznie trzy rejony licencyjne), co na Alandach stanowi ewenement. Zatem ryb na pewno nie zabraknie dla nikogo!

21.06.2017

Ruszyło się!

Wiosenne szczupaki zaczęły żerować

Voxnan

Tegoroczna zimna wiosna nie rozpieszczała wędkarzy polujących na szwedzkie szczupaki. Niskie temperatury spowodowały, że tarło tych drapieżników znacznie się opóźniło i w efekcie aktywność żerowa ryb w pierwszej połowie maja pozostawiała wiele do życzenia. Na szczęście ten trudny okres mamy już za sobą. Pod koniec maja i na początku czerwca szczupaki wreszcie intensywnie zażerowały. Zaczęły też oczywiście dobrze brać na spinningowe przynęty praktycznie we wszystkich rejonach Szwecji oraz na Alandach.

Dostaliśmy wiele meldunków od klientów o znakomitych wynikach – zarówno ilościowych, jak i jakościowych. Na dowód przytaczamy krótką relację grupy z rejonu Voxnan, będącego ostatnio jednym z naszych największych hitów.

Dzień dobry, krótki raport z Voxnan.
Mimo zmiennej pogody padły 2 metrówki (110, 108) oraz 99, 97, 94, 93, 91, 90, 88. Bardzo dużo przedszkola. W załączniku zdjęcia ryby 108. Walczymy o kolejne grube sztuki. Pozdrawiamy!

Epilog:
Ostatni dzień wyprawy przebił najśmielsze oczekiwania. Po wypłynięciu z przystani i zatrzymaniu na pierwszej obiecującej miejscówce, w pierwszym rzucie jeden z wędkarzy trafił szczupaka 103 cm. Wydawało się, że tego dnia nic lepszego już nie może się przydarzyć. Tymczasem w ostatniej godzinie, pod wieczór ten sam wędkarz złowił rybę 110 cm. Dodatkową satysfakcją był fakt, iż ryba wzięła na dżerka produkcji polskiej tj. „Fatso” 14s RHP.

Podczas całego wyjazdu wyholowanych i sfotografowanych zostały cztery metrowe szczupaki: 110, 110, 108, 103 cm. Była szansa jeszcze na kolejne dwie metrówki, jednakże próby podebrania samym chwytakiem zakończyły się niepowodzeniem. Na kolejną wyprawę każda łódź obowiązkowo zabiera podbierak :)"

Tomek

Gratulujemy!

05.06.2017

Pierwsze szczupaki ze Szwecji

Wyspa Senoren

Senoren

Właśnie wróciliśmy po tygodniu pobytu na szkierach w okolicy Wyspy Senoren. Wyjeżdżając 6-ego maja spodziewaliśmy się trudnej wyprawy, a tymczasem nie było najgorzej. Biorąc pod uwagę ciężkie warunki pogodowe, to można nawet napisać o małym sukcesie. Na siedem łodzi w niecałe sześć dni złowiliśmy ponad 600 szczupaków, co uznaję za przyzwoity wynik. W nocy temperatura była około zera, w dzień kilka kresek ponad. Do tego porywisty wiatr, od którego można było dosłownie oszaleć (nie przestawał nawet wieczorem!), zmieniający kierunek kilka razy dziennie. Mieliśmy także wiosenny śnieg, grad smagający twarz oraz - a jakże - lodowaty deszcz. Czasami to wszystko naraz jedno po drugim.

Pomimo tych pogodowych anomalii cała ekipa walczyła naprawdę dzielnie, nie odpuszczając zębatym ani na chwilę. Poza szczupakami brały belony oraz trafił się ponad 50-centrymetrowy jaź-rodzynek.

Królami polowania podczas pierwszego tygodnia zostali Sati Jabaji oraz Andrzej Paździora, którzy cierpliwie i do skutku obławiali płyciutkie zatoczki położone dosłownie tuż obok domków (w tydzień spalili paliwa „aż” za 200 koron!). Złowili największe ryby wyjazdu, a ilościowo też nam zresztą dokopali. Gratulacje!

Kolejny tydzień na Senoren wędkarsko był podobny do pierwszego. Pomimo znacznie lepszej pogody nad rybami trzeba było się trochę napracować. Jednak cierpliwi i skłonni do poszukiwań bez problemu łowili ponad 20 ryb dziennie na łódkę.

Dziękujemy serdecznie wszystkim klientom za uczestnictwo w wyprawie, a także Kamilowi Walickiemu, który pełnił rolę opiekuna grupy i wędkarskiego eksperta. Następne wyprawy grupowe na Senoren planujemy na wiosnę 2018.

22.05.2017

Nasza grupa w Kenii

Wielkie ryby i safari!

Kenia

W marcu zakończyła się nasza pierwsza tegoroczna wyprawa na Ocean Indyjski do Kenii. Wyjazd można zaliczyć do bardzo udanych – dopisała pogoda, ryby oraz dzikie zwierzęta podczas prywatnego safari, które zorganizowaliśmy dla naszych Klientów. Poniżej krótki raport z tej wyprawy, który przesłał nam Kamil Walicki, który opiekował się po raz pierwszy naszą grupą na czarnym lądzie. Następne wyprawy do Kenii już wkrótce!

„Kenia to nie tylko piękne i waleczne ryby, choć jako wędkarze jeździmy tam właśnie po to, aby ręce bolały od holi. Niezliczona ilość gatunków ryb i trzeba dodać, że każdy z nich jest mega silny, waleczny i ma zęby!

Podczas naszej ostatniej wyprawy do Malindii, załogi z naszych dwóch łodzi zapunktowały takimi rybami: marlin czarny, żaglica, koryfena (Mahi Mahi), wahoo, king fish, barrakuda, bonito, tuńczyk oraz olbrzymi GT. Ilość ryb niewyobrażalna i po pierwszym dniu nikt już nie chciał zdjęć z rybami o długości około metra! Ten rozmiar nie robił już na nikim wrażenia. Raj, po prostu wędkarski raj!

Oprócz uroków wędkowania w tak rybnej wodzie, Kenia uraczyła nas bliskimi spotkaniami z dziką i zapierającą dech w piersiach, afrykańską przyrodą. Dwudniowe safari pozwoliło nam spojrzeć "oko w oko" lwom (dosłownie, z odległości kilkunastu metrów!), słoniom i żyrafom. Oprócz tego "polowaliśmy" z aparatami fotograficznymi na zebry, bawoły afrykańskie, kilka gatunków małp i antylop oraz wiele innych, przecudnych zwierzaków. Dwie noce spędzone w domkach, skrytych wśród traw sawanny zostaną na zawsze w naszej pamięci. Tego nie da się opisać, to TRZEBA przeżyć.

Udało nam się także odwiedzić wioskę Masajów, a nawet....zajrzeć do ich domów!

Oprócz pamiątek po złowionych rybach (w formie zdjęć i kilkudniowych zakwasów ), oprócz setek fotografii ze wspaniałymi i dzikimi zwierzętami, oprócz najpiękniejszych wspomnień i przeżyć, Kenia oferuje coś jeszcze. - piękną pogodę, słoneczne dni oraz brązową opaleniznę. Dlatego właśnie zima lub wczesna wiosna, kiedy u nas za oknem buro i szaro, są najlepszą porą na taką wyprawę! Do Kenii wrócę z chęcią jeszcze nie raz!”

Kamil Walicki,
www.crazyfishermen.pl

21.04.2017

Wiosna na Suli

Powrót grupowej wyprawy z Norwegii - raport

Wyspa Sula

Dosłownie przedwczoraj zakończyła się nasza pierwsza, grupowa wyprawa autokarem na wyspę Sulę w środkowej Norwegii (okolice Hitry). Pomimo koszmarnej pogody i często sztormowych warunków na morzu, uczestnicy wrócili zadowoleni. Nie padły wprawdzie żadne okazy (z powodu pogody ani razu nie udało się wypłynąć na otwarte morze), ale ryb mniejszych i średnich złowiono dużo. Dziękujemy serdecznie wszystkim uczestnikom wyjazdu oraz opiekunowi grupy Piotrowi Hermanowi, który robił co mógł w tych trudnych warunkach z jakimi przyszło się zmierzyć polskim wędkarzom. Poniżej kilka słów od Piotrka opisujących wyjazd i łowisko. Kolejne autokarowe wyjazdy na Sulę planujemy na wiosnę 2018 roku. Oferta ukaże się niebawem na naszej stronie.

Po tygodniowym pobycie w archipelagu wyspy Sula oceniam to miejsce jako bardzo dobre łowisko wiosenne, ale z dużym potencjałem na potraktowanie go jako łowiska całorocznego. Na głębokościach 30-100 m występuje tu zdrowa populacja średnich dorszy 5-10 kg, o których niestety można już tylko pomarzyć na naszym rodzimym Bałtyku. Schowane przed wiatrem za skalistymi wyspami łowisko to bardzo dobry poligon do nauki dla rozpoczynających swą norweską przygodę wędkarzy oraz dla wszystkim miłośników dużej ilości brań średnich ryb. Chcąc polować na dwucyfrowe czarniaki i dorsze trzeba wychodzić dalej w morze - niestety ze względu na pogodę i silne wiatry południowo-zachodnie nie mieliśmy na to teraz szans.

Łowiąc w okolicy piaszczystych blatów mieliśmy 5 ataków halibutów na holowane dorsze, w tym jedna ryba mogła mieć nawet w granicach 100 kg! Niestety tym razem żaden halibut nie dał się oszukać i nie zapozował do zdjęcia. Z ciekawostek: na 9 łodziach złowiono 5 żabnic, co moim zdaniem jest pozytywnym zaskoczeniem (to rzadko występująca ryba). Poza dorszami nałowiliśmy sporo ładnych plamiaków, szczególnie w okolicach ferm łososi. Jak to w Norwegii, najintensywniejsze brania rozpoczynały się 2 godziny przed szczytem pływu. Załogi, które nie odpuszczały i spędzały cały dzień na wodzie, często łowiły kilka skrzynek ładnych ryb. Było więc co robić do późna w nocy w profesjonalnie przygotowanej filetowni. Jednego dnia prawie nie pływaliśmy - potężny sztorm zatrzymał nas w ośrodku, jednak dał okazję do pieszego zwiedzenia wyspy. Mieliśmy czas na zakupy spożywcze w lokalnym sklepie, gdzie kierowniczką jest pani Beata z Polski. Po południu graliśmy w bilard, ping-ponga oraz rzutki w dobrze wyposażonej, przestronnej świetlicy. Wcale mnie nie dziwiło, że nikt nie miał ochoty skorzystać z profesjonalnej siłowni, która jest na wyposażeniu ośrodka. W końcu ryb nałowiliśmy tyle, że ręce bolały. Z przyjemnością wrócę na Sulę za rok z nadzieją, że Neptun okaże się tym razem bardziej łaskawy.

Pozdrawiam,
Piotr Herman

11.04.2017

Robert Taszarek debiutuje w nowej bazie

Zatoka Gamlebyviken w szwedzkich szkierach

Taszarek

Szybkimi krokami zbliża się nowy szczupakowy sezon w Szwecji. Nasz wspaniały mistrz i przewodnik wędkarski Robert Taszarek zmienia w tym roku swoją szkierową bazę. Zamiast w Grycie, będzie rezydował w zatoce Gamlebyviken nieopodal Västervik, dokąd zaprasza wszystkich chętnych na połowy pięknych szczupaków. Oto krótka przedsezonowa rozmowa Robertem, w której odkrywa przez nami motywy tej zmiany i prezentuje zalety tego nietuzinkowego łowiska.

Ostatnio zmieniło się miejsce twojego pobytu w Szwecji z Grytu na Gamleby. Dlaczego?

Chcemy klientom zapewniać odmianę, nowe wody, nowe wrażenia. To jest szkierowa zatoka mocno wcinająca się w ląd, do której chętnie wpływają na wiosnę wszelkiego rodzaju gatunki ryb aby odbyć tarło, i pozostają w nim długo, To jest woda bardzo czytelna z bardzo bogatą linią brzegową, mocno porośnięta trzciną - a więc ryby mają zapewnione znakomite schronienie i obfitość jedzenia. Ponadto szybko się nagrzewa, a to wiosną przyciąga ryby. No i jest stosunkowo niedaleko od portu w Karlskronie - a to duży atut.

Na co możemy liczyć w Gamleby?

Jest tu bardzo duży wiosenny szczupak – to jedno z lepszych miejsc w Szwecji na poszukiwanie okazów. Poza tym - szczególnie wiosną - jest tu w ogóle dużo szczupaków, co zapewnia ciągłe emocje związane z braniami. Wiosną w tej zatoce bardzo szybko podnosi się temperatura wody, co skwapliwie wykorzystują całe stada ryb spragnione ciepła po długiej zimie. Wielkie szczupaki właśnie tutaj, po odbyciu tarła, intensywnie żerują na jaziach, płociach i linach. Ale szczupaki to nie wszystko. Zatoka Gamlebyviken ma bogate stado sporych okoni. Zatem przy odrobinie szczęścia możemy liczyć na złowienie wielu okazów powyżej 40 cm, a to już jest gratka, którą żaden wędkarz nie pogardzi. Występuje też sandacz, ale w ilościach niewielkich, więc trudno tutaj nastawiać się specjalnie na niego.

Już wiele lat jeździsz do Szwecji jako rezydent i opiekun wędkarzy w szkierach. Co daje im Twoja pomoc?

To, co zauważyłem wśród wędkarzy przyjeżdżających do mnie, to pewne poczucie bezpieczeństwa, ponieważ jestem dla nich kopalnią wiedzy na tematy bieżące: kwateruję ich w domkach, objaśniam zasady korzystania z wszelkich udogodnień, wydaję łodzie, zwracam uwagę na zasady bezpiecznego pływania po szkierach, wspólnie łowimy ryby odkrywając ciekawe miejsca, a przede wszystkim wędkarze nie tracą czasu na szukanie ryb, bo ja chętnie im wskazuję, gdzie w danej chwili warto łowić i gdzie można trafić na dobre brania. Również chętnie pomagam w doborze przynęt, podpowiadam jakie zestawy warto mieć na łodzi, jak prezentować przynętę, czego unikać i jak poruszać się po łowisku, aby być w zgodzie z naturą i mieszkańcami.

Można powiedzieć, że znasz już szkiery jak własną kieszeń. Co o nich powiesz? Jakie są ich największe zalety? Dlaczego warto się tam wybrać na ryby?

Szkiery to nieustanna wędrówka przemieszczających się stad ryb, które jednego dnia występują obficie w danym miejscu, aby kolejnego dnia być zupełnie gdzie indziej i odwrotnie - tam gdzie jeszcze kilka godzin temu nic nie brało, nagle pojawia się wielkie żerowanie. Takie zjawisko nie zdarza się na jeziorach, gdzie ryby przyzwyczajone są zawsze do konkretnych miejsc. Tutaj trwa wieczna wędrówka połączona z przerwami na obfite uczty. Zatem łowienie na szkierach jest bardzo aktywne - to nieustanne poszukiwanie ryb, przemieszczanie się wędkarzy. Niespodziewany zwrot akcji może zdarzyć się w każdej chwili! I co ciekawe - zauważyłem ponad wszelką wątpliwość, że szczupaki na szkierach są rybami stadnymi. Żerują w grupach charakteryzujących się tą samą wielkością, a więc jak nagle zaczynamy łowić np. ryby w przedziale długości 70-80 cm, to możemy być pewni, że w tym miejscu jest takich ryb znacznie więcej. I to jest wielka zaleta tego typu łowisk.

Czy każdy sezon w szkierach poszerza Twoją wiedzę o tamtejszych szczupakach? Co nowego odkryłeś w ostatnim roku?

Ponieważ co roku wiosną łowiłem zawsze w tych samych miejscach, to wydawać by się mogło, że miejscówki mam dobrze „rozpracowane”. Nic bardziej mylnego! Szczupaki co roku odbywają tarło w innych miejscach i żerują o innych porach dnia – zawsze jest nieco inaczej niż w poprzednim sezonie. To zmusza mnie do ciągłego poszukiwania atrakcyjnych miejscówek. A jak już je namierzę, to satysfakcja gwarantowana - zarówno dla mnie, jak i dla moich sympatycznych wędkarzy. Odkryciem ubiegłego roku było specjalne szczupakowe menu: okazało się, że te największe sztuki są smakoszami linów! I gdy te przystępowały do tarła, olbrzymy obstawiały ich tarliska niczym lwy polujące na bawoły. A wtedy my dość łatwo potrafiliśmy skusić je do brań naszymi przynętami spinningowymi. I nawet jak komuś spadł taki okaz w czasie holu, to za chwilę brał kolejny, gdyż amok linowy odbierał dużym szczupakom instynkt ostrożności.

Dziękujemy za rozmowę i życzymy kolejnego udanego sezonu w szkierach.

10.04.2017

Rzeka Kaitum

Grube lipienie dla każdego!

Rzeka Kaitum

Wprowadzamy do oferty nowe łowisko dla muszkarzy – położoną w północnej Szwecji rzekę Kaitum. Po pierwszej, testowej wizycie, którą odbyliśmy w sierpniu br, stwierdzamy, iż jest to najlepsza lipieniowa woda, jaką mieliśmy okazję kiedykolwiek zobaczyć. Złowienie 30-40 lipieni dziennie nie jest tam specjalnie trudne, nawet dla niezbyt doświadczonego muszkarza. Co ważne, znakomita większość łowionych ryb oscyluje w granicach 40-45 cm, a na porządku dziennym są kardynały ocierające się o 50 cm. Poza tym w rzece występuje duży pstrąg potokowy (1-4 kg) oraz najsilniejsze szczupaki, jakie kiedykolwiek łowiliśmy. Są to wypasione na lipieniach, grube, rzeczne torpedy, które po zacięciu wyciągają całą linkę z kołowrotka! Sezon na Kaitum jest bardzo krótki (lipiec-sierpień), a dostać na miejsce można się tylko helikopterem (jest zawarty w pakiecie). Więcej informacji o łowieniu na Kaitum, możliwych pakietach i cenach znajdziecie niebawem na naszej stronie.

Zobacz ofertę wędkowania

18.01.2017

Nasi konsultanci

Maciek Rogowiecki Tomasz Wieczorek

Siedziba biura

EVENTUR Sp. z o.o.
ul. Roentgena 23 lok. 21, III piętro
02-781 Warszawa

biuro czynne od poniedziałku do piątku w godzinach 09.00-17.00

telefon: + 48 22 894 58 12
faks: + 48 22 894 58 16