Zapisz się do newslettera

Po zapisaniu się do newslettera będziesz automatycznie otrzymywać informacje o nowych materiałach pojawiających się na www.wyprawynaryby.pl.

wpisz e-mail

Fascynujące reportaże z najlepszych łowisk świata
Aktualności
Właśnie wróciliśmy po tygodniu pobytu na szkierach w okolicy Wyspy Senoren. Wyjeżdżając 6-ego maja spodziewaliśmy się trudnej wyprawy, a tymczasem nie było najgorzej. Biorąc pod uwagę ciężkie warunki pogodowe, to można nawet napisać o małym sukcesie. W siedem łodzi na niecałe sześć dni złowiliśmy ponad 600 szczupaków co uznaję za przyzwoity wynik. W nocy temperatura była koło zera, w dzień kilka kresek ponad. Do tego porywisty wiatr, od którego można było dosłownie oszaleć (nie przestawał nawet wieczorem!), zmieniający kierunek kilka razy dziennie. Mieliśmy także wiosenny śnieg, grad smagający twarz oraz, a jakże lodowaty deszcz. Czasami to wszystko naraz jedno po drugim.
Pomimo tych pogodowych anomalii cała ekipa walczyła naprawdę dzielnie, nie odpuszczając zębatym ani na chwilę. Poza szczupakami brały belony oraz trafił się ponad 50-centrymetrowy jaź-rodzynek.
Królami polowania podczas pierwszego tygodnia zostali Sati Jabaji oraz Andrzej Paździora, którzy cierpliwie i do skutku obławiali płyciutkie zatoczki położone dosłownie tuż obok domków (w tydzień spalili paliwa „aż” za 200 koron!). Złowili największe ryby wyjazdu, a ilościowo też nam zresztą dokopali. Gratulacje!
Kolejny tydzień na Senoren wędkarsko był podobny do pierwszego. Pomimo znacznie lepszej pogody, nad rybami trzeba było się trochę napracować. Cierpliwi i skłonni do poszukiwań bez problemu łowili jednak ponad 20 ryb dziennie na łódkę.
Dziękujemy serdecznie wszystkim Klientom za uczestnictwo w wyprawie i Kamilowi Walickiemu, który pełnił rolę opiekuna grupy i wędkarskiego eksperta. Następne wyprawy grupowe na Senoren planujemy na wiosnę 2018.
[22.05.2017]
Nasza grupa w Kenii
Wielkie ryby i safari!
W marcu zakończyła się nasza pierwsza tegoroczna wyprawa na Ocean Indyjski do Kenii. Wyjazd można zaliczyć do bardzo udanych – dopisała pogoda, ryby oraz dzikie zwierzęta podczas prywatnego safari, które zorganizowaliśmy dla naszych Klientów. Poniżej krótki raport z tej wyprawy, który przesłał nam Kamil Walicki, który opiekował się po raz pierwszy naszą grupą na czarnym lądzie. Następne wyprawy do Kenii już wkrótce!
„Kenia to nie tylko piękne i waleczne ryby, choć jako wędkarze jeździmy tam właśnie po to, aby ręce bolały od holi. Niezliczona ilość gatunków ryb i trzeba dodać, że każdy z nich jest mega silny, waleczny i ma zęby!
Podczas naszej ostatniej wyprawy do Malindii, załogi z naszych dwóch łodzi zapunktowały takimi rybami: marlin czarny, żaglica, koryfena (Mahi Mahi), wahoo, king fish, barrakuda, bonito, tuńczyk oraz olbrzymi GT. Ilość ryb niewyobrażalna i po pierwszym dniu nikt już nie chciał zdjęć z rybami o długości około metra! Ten rozmiar nie robił już na nikim wrażenia. Raj, po prostu wędkarski raj!
Oprócz uroków wędkowania w tak rybnej wodzie, Kenia uraczyła nas bliskimi spotkaniami z dziką i zapierającą dech w piersiach, afrykańską przyrodą. Dwudniowe safari pozwoliło nam spojrzeć "oko w oko" lwom (dosłownie, z odległości kilkunastu metrów!), słoniom i żyrafom. Oprócz tego "polowaliśmy" z aparatami fotograficznymi na zebry, bawoły afrykańskie, kilka gatunków małp i antylop oraz wiele innych, przecudnych zwierzaków. Dwie noce spędzone w domkach, skrytych wśród traw sawanny zostaną na zawsze w naszej pamięci. Tego nie da się opisać, to TRZEBA przeżyć.
Udało nam się także odwiedzić wioskę Masajów, a nawet....zajrzeć do ich domów!
Oprócz pamiątek po złowionych rybach (w formie zdjęć i kilkudniowych zakwasów ), oprócz setek fotografii ze wspaniałymi i dzikimi zwierzętami, oprócz najpiękniejszych wspomnień i przeżyć, Kenia oferuje coś jeszcze. - piękną pogodę, słoneczne dni oraz brązową opaleniznę. Dlatego właśnie zima lub wczesna wiosna, kiedy u nas za oknem buro i szaro, są najlepszą porą na taką wyprawę! Do Kenii wrócę z chęcią jeszcze nie raz!”
Kamil Walicki,
www.crazyfishermen.pl
[21.04.2017]
Wiosna na Suli
Powrót grupowej wyprawy z Norwegii - raport
Dosłownie przedwczoraj zakończyła się nasza pierwsza, grupowa wyprawa autokarem na wyspę Sulę w środkowej Norwegii (okolice Hitry). Pomimo koszmarnej pogody i często sztormowych warunków na morzu, uczestnicy wrócili zadowoleni. Nie padły wprawdzie żadne okazy (z powodu pogody ani razu nie udało się wypłynąć na otwarte morze), ale ryb mniejszych i średnich złowiono dużo. Dziękujemy serdecznie wszystkim uczestnikom wyjazdu oraz opiekunowi grupy Piotrowi Hermanowi, który robił co mógł w tych trudnych warunkach z jakimi przyszło się zmierzyć polskim wędkarzom. Poniżej kilka słów od Piotrka opisujących wyjazd i łowisko. Kolejne autokarowe wyjazdy na Sulę planujemy na wiosnę 2018 roku. Oferta ukaże się niebawem na naszej stronie.
Po tygodniowym pobycie w archipelagu wyspy Sula oceniam to miejsce jako bardzo dobre łowisko wiosenne, ale z dużym potencjałem na potraktowanie go jako łowiska całorocznego. Na głębokościach 30-100 m występuje tu zdrowa populacja średnich dorszy 5-10 kg, o których niestety można już tylko pomarzyć na naszym rodzimym Bałtyku. Schowane przed wiatrem za skalistymi wyspami łowisko to bardzo dobry poligon do nauki dla rozpoczynających swą norweską przygodę wędkarzy oraz dla wszystkim miłośników dużej ilości brań średnich ryb. Chcąc polować na dwucyfrowe czarniaki i dorsze trzeba wychodzić dalej w morze - niestety ze względu na pogodę i silne wiatry południowo-zachodnie nie mieliśmy na to teraz szans.
Łowiąc w okolicy piaszczystych blatów mieliśmy 5 ataków halibutów na holowane dorsze, w tym jedna ryba mogła mieć nawet w granicach 100 kg! Niestety tym razem żaden halibut nie dał się oszukać i nie zapozował do zdjęcia. Z ciekawostek: na 9 łodziach złowiono 5 żabnic, co moim zdaniem jest pozytywnym zaskoczeniem (to rzadko występująca ryba). Poza dorszami nałowiliśmy sporo ładnych plamiaków, szczególnie w okolicach ferm łososi. Jak to w Norwegii, najintensywniejsze brania rozpoczynały się 2 godziny przed szczytem pływu. Załogi, które nie odpuszczały i spędzały cały dzień na wodzie, często łowiły kilka skrzynek ładnych ryb. Było więc co robić do późna w nocy w profesjonalnie przygotowanej filetowni. Jednego dnia prawie nie pływaliśmy - potężny sztorm zatrzymał nas w ośrodku, jednak dał okazję do pieszego zwiedzenia wyspy. Mieliśmy czas na zakupy spożywcze w lokalnym sklepie, gdzie kierowniczką jest pani Beata z Polski. Po południu graliśmy w bilard, ping-ponga oraz rzutki w dobrze wyposażonej, przestronnej świetlicy. Wcale mnie nie dziwiło, że nikt nie miał ochoty skorzystać z profesjonalnej siłowni, która jest na wyposażeniu ośrodka. W końcu ryb nałowiliśmy tyle, że ręce bolały. Z przyjemnością wrócę na Sulę za rok z nadzieją, że Neptun okaże się tym razem bardziej łaskawy.
Pozdrawiam,
Piotr Herman
[11.04.2017]
Robert Taszarek debiutuje w nowej bazie
Zatoka Gamlebyviken w szwedzkich szkierach
Szybkimi krokami zbliża się nowy szczupakowy sezon w Szwecji. Nasz wspaniały mistrz i przewodnik wędkarski Robert Taszarek zmienia w tym roku swoją szkierową bazę. Zamiast w Grycie, będzie rezydował w zatoce Gamlebyviken nieopodal Västervik, dokąd zaprasza wszystkich chętnych na połowy pięknych szczupaków. Oto krótka przedsezonowa rozmowa Robertem, w której odkrywa przez nami motywy tej zmiany i prezentuje zalety tego nietuzinkowego łowiska.
Ostatnio zmieniło się miejsce twojego pobytu w Szwecji z Grytu na Gamleby. Dlaczego?
Chcemy klientom zapewniać odmianę, nowe wody, nowe wrażenia. To jest szkierowa zatoka mocno wcinająca się w ląd, do której chętnie wpływają na wiosnę wszelkiego rodzaju gatunki ryb aby odbyć tarło, i pozostają w nim długo, To jest woda bardzo czytelna z bardzo bogatą linią brzegową, mocno porośnięta trzciną - a więc ryby mają zapewnione znakomite schronienie i obfitość jedzenia. Ponadto szybko się nagrzewa, a to wiosną przyciąga ryby. No i jest stosunkowo niedaleko od portu w Karlskronie - a to duży atut.
Na co możemy liczyć w Gamleby?
Jest tu bardzo duży wiosenny szczupak – to jedno z lepszych miejsc w Szwecji na poszukiwanie okazów. Poza tym - szczególnie wiosną - jest tu w ogóle dużo szczupaków, co zapewnia ciągłe emocje związane z braniami. Wiosną w tej zatoce bardzo szybko podnosi się temperatura wody, co skwapliwie wykorzystują całe stada ryb spragnione ciepła po długiej zimie. Wielkie szczupaki właśnie tutaj, po odbyciu tarła, intensywnie żerują na jaziach, płociach i linach. Ale szczupaki to nie wszystko. Zatoka Gamlebyviken ma bogate stado sporych okoni. Zatem przy odrobinie szczęścia możemy liczyć na złowienie wielu okazów powyżej 40 cm, a to już jest gratka, którą żaden wędkarz nie pogardzi. Występuje też sandacz, ale w ilościach niewielkich, więc trudno tutaj nastawiać się specjalnie na niego.
Już wiele lat jeździsz do Szwecji jako rezydent i opiekun wędkarzy w szkierach. Co daje im Twoja pomoc?
To, co zauważyłem wśród wędkarzy przyjeżdżających do mnie, to pewne poczucie bezpieczeństwa, ponieważ jestem dla nich kopalnią wiedzy na tematy bieżące: kwateruję ich w domkach, objaśniam zasady korzystania z wszelkich udogodnień, wydaję łodzie, zwracam uwagę na zasady bezpiecznego pływania po szkierach, wspólnie łowimy ryby odkrywając ciekawe miejsca, a przede wszystkim wędkarze nie tracą czasu na szukanie ryb, bo ja chętnie im wskazuję, gdzie w danej chwili warto łowić i gdzie można trafić na dobre brania. Również chętnie pomagam w doborze przynęt, podpowiadam jakie zestawy warto mieć na łodzi, jak prezentować przynętę, czego unikać i jak poruszać się po łowisku, aby być w zgodzie z naturą i mieszkańcami.
Można powiedzieć, że znasz już szkiery jak własną kieszeń. Co o nich powiesz? Jakie są ich największe zalety? Dlaczego warto się tam wybrać na ryby?
Szkiery to nieustanna wędrówka przemieszczających się stad ryb, które jednego dnia występują obficie w danym miejscu, aby kolejnego dnia być zupełnie gdzie indziej i odwrotnie - tam gdzie jeszcze kilka godzin temu nic nie brało, nagle pojawia się wielkie żerowanie. Takie zjawisko nie zdarza się na jeziorach, gdzie ryby przyzwyczajone są zawsze do konkretnych miejsc. Tutaj trwa wieczna wędrówka połączona z przerwami na obfite uczty. Zatem łowienie na szkierach jest bardzo aktywne - to nieustanne poszukiwanie ryb, przemieszczanie się wędkarzy. Niespodziewany zwrot akcji może zdarzyć się w każdej chwili! I co ciekawe - zauważyłem ponad wszelką wątpliwość, że szczupaki na szkierach są rybami stadnymi. Żerują w grupach charakteryzujących się tą samą wielkością, a więc jak nagle zaczynamy łowić np. ryby w przedziale długości 70-80 cm, to możemy być pewni, że w tym miejscu jest takich ryb znacznie więcej. I to jest wielka zaleta tego typu łowisk.
Czy każdy sezon w szkierach poszerza Twoją wiedzę o tamtejszych szczupakach? Co nowego odkryłeś w ostatnim roku?
Ponieważ co roku wiosną łowiłem zawsze w tych samych miejscach, to wydawać by się mogło, że miejscówki mam dobrze „rozpracowane”. Nic bardziej mylnego! Szczupaki co roku odbywają tarło w innych miejscach i żerują o innych porach dnia – zawsze jest nieco inaczej niż w poprzednim sezonie. To zmusza mnie do ciągłego poszukiwania atrakcyjnych miejscówek. A jak już je namierzę, to satysfakcja gwarantowana - zarówno dla mnie, jak i dla moich sympatycznych wędkarzy. Odkryciem ubiegłego roku było specjalne szczupakowe menu: okazało się, że te największe sztuki są smakoszami linów! I gdy te przystępowały do tarła, olbrzymy obstawiały ich tarliska niczym lwy polujące na bawoły. A wtedy my dość łatwo potrafiliśmy skusić je do brań naszymi przynętami spinningowymi. I nawet jak komuś spadł taki okaz w czasie holu, to za chwilę brał kolejny, gdyż amok linowy odbierał dużym szczupakom instynkt ostrożności.
Dziękujemy za rozmowę i życzymy kolejnego udanego sezonu w szkierach.
[10.04.2017]
Rzeka Kaitum
Grube lipienie dla każdego!
Wprowadzamy do oferty nowe łowisko dla muszkarzy – położoną w północnej Szwecji rzekę Kaitum. Po pierwszej, testowej wizycie, którą odbyliśmy w sierpniu br, stwierdzamy, iż jest to najlepsza lipieniowa woda, jaką mieliśmy okazję kiedykolwiek zobaczyć. Złowienie 30-40 lipieni dziennie nie jest tam specjalnie trudne, nawet dla niezbyt doświadczonego muszkarza. Co ważne, znakomita większość łowionych ryb oscyluje w granicach 40-45 cm, a na porządku dziennym są kardynały ocierające się o 50 cm. Poza tym w rzece występuje duży pstrąg potokowy (1-4 kg) oraz najsilniejsze szczupaki, jakie kiedykolwiek łowiliśmy. Są to wypasione na lipieniach, grube, rzeczne torpedy, które po zacięciu wyciągają całą linkę z kołowrotka! Sezon na Kaitum jest bardzo krótki (lipiec-sierpień), a dostać na miejsce można się tylko helikopterem (jest zawarty w pakiecie). Więcej informacji o łowieniu na Kaitum, możliwych pakietach i cenach znajdziecie niebawem na naszej stronie.
[18.01.2017]
22 metrowe ryby w 4 dni!!!
Pierwszy raport ze środkowej Irlandii
Oto pierwszy raport Jacka Gornego z nowego miejsca w środkowej Irlandii:
Mamy zimę. Generalnie odpoczywamy, ale jeśli pogoda jest OK - jedziemy na ryby! W ostatnim tygodniu udało mi się wyskoczyć cztery razy. Świetne warunki pogodowe (ciepło i wiatr około 10-15 km/h) pozwalały odwiedzić każde wytypowane miejsce. Ryby dopisały w 100%. Żerowały całe dnie, co pozwoliło zrobić niesamowity wynik!
Poszczególne dni wyglądały tak:
  • Dzień 1: Dwóch łowiących, metoda trolling, czas 4,5 godziny, wynik - szczupaki 90, 91, 94, 101, 105, 105 cm!
  • Dzień 2: Jeden łowiący, metoda trolling, czas 7 godzin, wynik - szczupaki 87, 95, 97, 103, 105, 107, 112 cm!
  • Dzień 3: Jeden łowiący, metoda spinning, czas 8,5 godziny, wynik - szczupaki 97, 97, 98, 100, 102, 106, 108, 108, 110, 111, 113 cm!!!
  • Dzień 4: Dwóch łowiących, metoda spinning, czas łowienia 8,5 godziny, wynik - szczupaki 111, 110, 109, 104, 103, 103, 101, 98, 97, 95, 87, 85, 80 cm!!!
Łącznie złowiliśmy 37 szczupaków, 22 powyżej 100 cm! W tym sześć 110 cm+!
Jacek Gorny
[15.12.2016]
Poszerzamy ofertę w Irlandii
Nowe miejsca na 2017
Nasze nowe propozycje w Irlandii na sezon 2017 przedstawia Jacek Gorny – nasz znakomity przewodnik wędkarski i partner.
Szanowni Wędkarze!
Jak zapewne wiecie, Irlandia jest jednym z najlepszych miejsc do połowu dużych szczupaków. Tutaj na miejscu dbamy o to, aby Wasze wyprawy były jak najbardziej owocne. Polityka naszej firmy jest bardzo prosta: chcemy zawsze zrobić wszystko, abyście wracali do domu bardzo zadowoleni. Każdego roku staramy się dodać jakieś nowości do naszej oferty - tak będzie również w sezonie 2017! Od przyszłego roku zwiększamy mocno zasięg naszego działania. Do tej pory bazowaliśmy na łowiskach zachodniej Irlandii, które wielu z Was dobrze już poznało. Od przyszłego sezonu będziemy również łowić na systemie rzeki Shannon (środkowa Irlandia), w skład którego wchodzi sama wspomniana rzeka, jak i jeziora Ree, Derg oraz dużo mniejszych łowisk, które słyną z wielkich szczupaków. Tereny te od zawsze uważane są za centrum irlandzkiego wędkarstwa szczupakowego.
Mimo, że nigdy nie narzekaliśmy na wyniki wędkarskie (zeszły sezon to 187 szczupaków powyżej 100 cm) postanowiliśmy łowić jeszcze więcej! Pomogą nam w tym nasze nowe miejsca, które są bardzo rybne. Oczywiście wyszukaliśmy dla Was na tym terenie również świetne miejsce zakwaterowania. Reasumując: Mamy teraz dwie "bazy": jedna to zachodnia Irlandia (Corrib i okolice), a druga - środkowa część Zielonej Wyspy. W zależności od pory roku będziemy wybierać tę lokalizację, która pozwoli nam uzyskać lepsze wyniki! Tego nie znajdziecie nigdzie indziej... Tylko firma Eventur Fishing da Wam takie możliwości.
Serdecznie zapraszamy!
Jacek Gorny
[15.12.2016]
Z przyjemnością informujemy Państwa o kolejnej nowości, którą przygotowaliśmy dla Was od sezonu 2017. To kameralny, luksusowy i co najważniejsze profesjonalny ośrodek wędkarski na Wyspach Alandzkich. Dwa domki o bardzo wysokim standardzie zlokalizowane są w pięknej okolicy i dają gościom pełną prywatność. Do tego dochodzą duże, bezpieczne łodzie z mocnymi silnikami i nowoczesną elektroniką (wysokiej klasy echosonda, GPS i ploter). Silnym punktem oferty jest również właściciel, który jest zarazem znakomitym przewodnikiem wędkarskim łowiącym na alandzkich wodach od kilkunastu lat.
Okoliczne łowiska (istnieje możliwość wykupienia licencji na olbrzymi obszar) obfitują w szczupaki i okonie. W kilku miejscach można też skutecznie połowić sandacze, niestety z reguły niezbyt duże sztuki. Łowisko jest bardzo żyzne (dużo podwodnych łąk, gęste trzcinowiska) i urozmaicone (blaty, górki podwodne, wyspy, cyple, zatoki…) Coś dla siebie znajdą tutaj też miłośnicy białej ryby (leszcz, lin, płoć) oraz troci (szczególnie wiosną i późną jesienią).
Alandy od kilku sezonów wśród wędkarzy w naszym kraju poszły w zapomnienie. Klienci chętniej wybierają bliższą i nieco tańszą Szwecję. To miejsce przypomina jednak, że na położone na środku Bałtyku Alandy warto jeździć i że jest to naprawdę wspaniała alternatywa dla wędkarskich urlopów w sąsiedniej Szwecji czy Finlandii.
[22.11.2016]
Najlepsze jezioro na metrówki?
Wyprawa testowa na Varpen
Na sezon 2017 wprowadzamy do oferty jezioro Varpen położone w gminie Bollnäs, około 370 km na północ od Sztokholmu. Wróciliśmy właśnie z testowej wyprawy ma to łowisko i z pełnym przekonaniem możemy powiedzieć, iż zbiornik ma olbrzymi potencjał jeśli chodzi o szczupaki przekraczające 100 cm długości. Ich populacja jest bardzo liczna, a szansa na spotkanie z taką rybą jest na Varpen większa, niż na innych znanych nam w Szwecji wodach. Podczas naszego 5-dniowego wędkowania złowiliśmy 8 szczupaków przekraczających metr: 101, 102 (x2), 103, 104, 107, 110 oraz 112 cm. Wszystkie ryby były w świetnej, jesiennej kondycji. Ostatniego dnia pobytu, wędkujący obok nas znajomy ze Szwecji złowił natomiast szczupaka o długości 115 cm.
Do wyłącznej dyspozycji naszych klientów oferujemy komfortowy 4-osobowy domek (nad samą wodą) oraz 2 łodzie wyposażone w silniki 15-25 KM i nowoczesne echosondy. Pełny opis łowiska Varpen jest już na naszej stronie, a materiał filmowy z tej wyprawy będą mogli Państwo obejrzeć za kilka miesięcy w internecie. Za pomoc w jego realizacji serdecznie dziękujemy ekipie Crazy Fisherman, która towarzyszyła nam na wyjeździe. Jak zwykle wykonali kawał dobrej roboty!
[19.10.2016]
Robert Taszarek w nowej bazie Gamleby
Zapraszamy na grube szczupaki!
Od sezonu 2017 nasz wspaniały wędkarski ekspert – Robert Taszarek – będzie rezydentem i przewodnikiem wędkarskim biura Eventur w nowej bazie: słynnej szkierowej zatoce Gamleby. Po kilku latach pracy w szkierach Valdemarsvik oraz Gryt Robert przekonał do swego serwisu duże rzesze klientów, którzy osiągnęli pod jego okiem bardzo dobre wyniki wędkarskie. Zgodnie z sugestiami tych wędkarzy, którzy pragnęliby poznawać wraz z Robertem coraz to inne łowiska Szwecji, nasz Mistrz będzie tym razem prezentował przez kilka wiosennych tygodni zatokę Gamleby - jedno z najlepszych szkierowych miejsc na połów dużego wiosennego szczupaka. Ryby tego gatunku, wśród których jest wiele okazowych olbrzymów, jeszcze zimą masowo spływają w te okolice na tarło, aby zaraz po jego odbyciu rozpocząć intensywny żer. Jesteśmy pewni, że odniosą tam Państwo wraz z Robertem wiele cennych sukcesów!
[21.09.2016]
Czas okonia w Szwecji
Zbliża się jesień i spinningowe ostatki
Lato oraz jesień to znakomita pora na spinningowe połowy okoni w szwedzkich szkierach i jeziorach. A wiemy, ze polscy wędkarze bardzo lubią polować na ten gatunek, ze względu na możliwość zastosowania lżejszego sprzętu i finezyjnych technik, mnóstwo towarzyszących temu emocji oraz – co tu kryć – niezwykle walory smakowe garbusów.
Dostaliśmy ostatnio meldunek od naszego stałego klienta Rafała z Warszawy, który spędził na początku sierpnia kilka dni w szkierach Kallsö wraz ze swym 12-letnim synem Mateuszem. Obaj panowie wrócili z wyjazdu niezwykle zadowoleni, bo grube okonie brały jak szalone – i to już zaledwie 300 metrów od przystani! Pasiaki miały zazwyczaj od 30 do 40 centymetrów długości, ale trafiły się też sztuki nieco większe o masie ponad 1 kg. Dziennie można było złowić nawet kilkadziesiąt sztuk takich pięknych drapieżników na osobę, ale na patelni lądowały oczywiście tylko nieliczne. A dodatkową atrakcją były „przyławiane” od czasu do czasu szczupaki dochodzące do 3 i pół kilo. Jak na wakacyjne łowienie w rodzinnym gronie – prawdziwa rewelacja!
Zbliża się jesień. Brania okoni powinny być dalej znakomite, a do tego dojdzie jeszcze coraz aktywniejszy szczupak – i to znacznych rozmiarów. Zapraszamy zatem na spinningowe ostatki do Szwecji, bo na pewno warto!
[17.08.2016]
Najmłodsi na rybach
Tomek Wieczorek wrócił właśnie z północnej Norwegii gdzie wraz z grupą kolegów testował nowe łowiska. Wyjazd bardzo się udał, a nowo odkryte wody w rejonie Loppa i Senja okazały się super zasobne w ryby. Złowionych zostało między innymi 5 halibutów oraz niezliczona ilość dorszy, czarniaków i innych gatunków. Baza mieszkaniowa oraz sprzęt pływający również odpowiadały wysokim standardom naszego biura i nowe łowiska zostaną wprowadzone do sprzedaży w ciągu kilku najbliższych tygodni. Już teraz serdecznie Państwa zapraszamy do skorzystania z naszych świeżych, norweskich propozycji.
[01.08.2016]
Najmłodsi na rybach
Zatoka Slatbaken
Najmłodsi na rybach
Pojechaliśmy w 9 osób: 4-ech ojców i 5-cioro łobuziaków w wieku 6-11 lat. Okazało się, że szwedzkie szkiery potrafią obdarzyć wspaniałymi rybami nawet podczas upalnego, lipcowego lata. Ryby brały dość chimerycznie i krótko w ciągu dnia (woda w zatoce Slatbaken miała od 20 do 22 °C!), ale to wystarczyło aby przeżyć wraz z dzieciakami wspaniałą i nietuzinkową przygodę (największe szczupaki miały odpowiednio 109 oraz 101 cm). Bardzo polecamy wszystkim rodzicom taką formę wypoczynku – w ciszy, w pięknych okolicznościach przyrody, a do tego z wędkarskimi emocjami. Poza wędkowaniem paliliśmy ogniska, graliśmy w piłkę i jeździliśmy na wycieczki podglądać szwedzkie łosie. Zresztą zobaczcie sami poniższą galerię z tej rodzinnej wyprawy!
Maciej Rogowiecki
[12.07.2016]
Dwa jeziora w Szwecji
Wiosenny test nowych łowisk
Nowe jeziora w Szwecji
Pod koniec maja br. grupa naszych kolegów przetestowała dla nas dwa nowe łowiska w Środkowej Szwecji. Pierwsze z nich zaimponowało rozmiarami łowionych ryb - mimo złej deszczowej pogody padło kilka naprawdę okazałych szczupaków. Drugie jezioro, położone w spokojnej, wiejskiej okolicy, posiada z kolei wiele typowych stanowisk dla herbowego drapieżnika szwedzkich wód, czyli tak lubianych przez naszych klientów rzadkich trzcinek bądź płytkich kamienistych raf. Tam też padło kilka ładnych sztuk.
Jest szansa, że oba miejsca wejdą do naszej oferty w sezonie 2017. Jesteśmy obecnie w trakcie negocjacji warunków. Jest też parę szczegółów – głownie w kwestii sprzętu pływającego - które wymagają poprawy, co już zasugerowaliśmy gospodarzom. Zobaczymy, jaki będzie efekt. Jeśli tylko dojdziemy do porozumienia, oba jeziora zostaną szerzej zaprezentowane na naszej stronie i wystartuje sprzedaż.
Zapraszamy do obejrzenia reportażu z wyjazdu naszych kolegów:
www.fishingexplorers.com/majowy-wypad.html
[20.06.2016]
Grube pstrągi na Islandii
Powrót na Thingvallavatn
Thingvallavatn
Wiecie, że istnieje jezioro, na którym regularnie łowi się potokowce o średniej masie 4-5 kg, a często padają tam ryby w granicach 8-10 kg?! To Thingvallavatn na Islandii, które odwiedziliśmy właśnie po raz trzeci. Pogoda nie rozpieszczała (okresy bezwietrzne na przemian z prawdziwym huraganem), ale daliśmy radę. O ryby było trudniej niż na poprzedniej wyprawie, ale każdy zaliczył wymarzonego pstrąga. To łowisko to niesamowite miejsce, dla prawdziwych muchowych koneserów. Za rok oczywiście znów tam wracamy, więc zapisujecie się jeśli ktoś ma ochotę spotkać się z pstrągiem XXL. Tymczasem obejrzyjcie galerię autorstwa Maćka Rogowieckiego, który opiekował się tegoroczną grupą.
[17.06.2016]
Szwedzki zlot jerkbait.pl
Tym razem w Syrsan
jerkbait.pl
W połowie maja mieliśmy przyjemność po raz trzeci z rzędu organizować wędkarski zlot dla naszego partnera – portalu www.jerkbait.pl
22 uczestników gościło tym razem na szwedzkich szkierach w zatoce Syrsan. Wyjazd się udał, choć zabrakło niestety dużych ryb. Mniejszych i średniaków grupa złowiła ponad 1000 sztuk, ale największy szczupak mierzył tylko 93 cm. Jak na tę wodę to bardzo przeciętny wynik. Z podobnym brakiem żerowania większych szczupaków mieliśmy także do czynienia na innych szwedzkich łowiskach na południu kraju w tym okresie. Z jakiś powodów duże ryby nie żerowały, a jedynie odprowadzały przynęty do łodzi. Na szczęście pod koniec maja sytuacja wróciła do normy, a nasze grupy meldują nam już o wielu rybach przekraczających 100 cm. Zapraszamy do obejrzenia galerii z wyjazdu naszych kolegów z portalu.
[16.06.2016]
Nowy film ze Szwecji
Relacja z Jordö
Jordö
Zapraszamy na krótką filmową relację z Jordö. Materiał nakręciła zaprzyjaźniona grupa czeskich wędkarzy. Jordö to jedno z naszych ulubionych miejsc na szczupaki w Szwecji – blisko Karlskrony, bardzo dużo ryb w wodzie i dobra infrastruktura dla wędkarzy. Wkrótce na miejscu pojawią się nowe silniki do wędkarskich łodzi – Suzuki o mocy 15-25 KM.
[31.05.2016]
Mocny początek w Szwecji!
Wieści z pierwszej wiosennej wyprawy 2016
Szwecja
Kilka dni temu zakończył się nasz wczesnowiosenny pobyt w szkierach w okolicach wyspy Kallsö (rejon archipelagu Św. Anny).
Obawy, że termin jest zbyt wczesny i ryby nie będą współpracować, na szczęście okazały się całkowicie bezpodstawne. Dopisała pogoda (6 dni pięknego słońca) i ryby! Szczupaki brały jak oszalałe. Każdy z nas pobił swój najlepszy ilościowy wynik na wyprawach do Szwecji. Zdecydowana większość ryb nie powalała wielkością, ale trafiło się też kilka "rodzynków", którymi chwalimy się w galerii. Udało nam się również w kilku miejscach znaleźć ładne okonie. Co ciekawe złowiliśmy też kilkanaście przyzwoitych sandaczy (na metrowej głębokości, mętna woda przy trzcinach)…
Wczesna wiosna nadal jest przez wędkarzy bardzo niedoceniana. Okazuje się jednak, że już w kwietniu warto rozprostować plecionki po zimie. Ryby biorą doskonale, a pogoda bywa lepsza niż w majowym szczycie wędkarskiego sezonu.
Z wędkarskim pozdrowieniem,
Tomek Wieczorek i Zespół Eventur Fishing
[20.04.2016]
Rekordowe karanksy na Sri Lance
Klienci Eventuru właśnie wrócili z wyprawy
Sri Lanka
Nasza pierwsza w historii biura grupa właśnie wróciła z tygodniowego wędkowania na Oceanie Indyjskim u wybrzeży Cejlonu (Sri Lanka). Wody otaczające wyspę należą do najlepszych łowisk dużych GT (Caranx ingnobilis) na naszej planecie i nasi klienci potwierdzają te doniesienia. Brań na Sri Lance nie ma wyjątkowo dużo – zazwyczaj jest to kilka uderzeń dziennie na osobę w dużego poppera lub stickbaita. Za to rozmiary karanksów są imponujące i największe łowione ryby mogą mieć ponad 50 kg! Nasi wędkarze aż takich kolosów nie złowili, ale kilkanaście GT w przedziale 30-42 kg w zupełności wystarczy aby uznać wyjazd za udany! Pełna oferta dotycząca Sri Lanki ukaże się niebawem na naszej stronie internetowej, a tymczasem zapraszamy do obejrzenia kilku zdjęć, które przesłała nam grupa.
[22.03.2016]
Pierwsza wyprawa na Vanuatu
Mogło być lepiej...
Vanuatu
Wyjazd na archipelag dziewiczego Vanuatu (Pacyfik, Morze Koralowe) planowaliśmy od ponad roku, a zanim się obejrzeliśmy już jesteśmy z powrotem. Połowiliśmy niestety poniżej oczekiwań. Pogoda nie sprzyjała, było wietrznie i tylko raz udało się popłynąć w najlepsze rejony łowiska. Przez pozostałe 5 dni zmuszeni byliśmy łowić w bezpośrednim sąsiedztwie naszej wędkarskiej bazy, co przełożyło się niestety na wyniki. Padło co prawda kilka bardzo dużych ryb, ale generalnie brań (szczególnie na ulubiony przez wszystkich popping) było mniej niż oczekiwaliśmy. Do największych ryb wyjazdu możemy zaliczyć cztery karanksy olbrzymie (GT) w okolicach 30 kg (największy 38 kg) oraz kilka potężnych rekinów (największy żarłacz srebrnopłetwy ważył ponad 100 kg). Pechowy okazał się dla całej grupy także jigging. Spotkania z dużymi rybami (przede wszystkim tuńczyki psie oraz rekiny) były znacznie częstsze niż w przypadku poppingu, ale w większości tych starć nasz sprzęt nie dał po prostu rady. Brały ryby tak duże, ze albo wchodziło w podwodne rafy (tuńczyki) i rwały plecionki albo przegryzały 200–funtowe przypony (rekiny).
Na Vanuatu na ryby na pewno jeszcze wrócimy, bo potencjał w tej wodzie tkwi olbrzymi. Tym razem jednak zorganizujemy wyprawę „mobilną” – naszą bazą będzie duży, mieszkalny katamaran, którym będziemy przemieszczać się po najdalszych regionach łowiska. Szczegóły tego wyjazdu przedstawimy za kilka miesięcy.
W galerii wyjazdowej znajdziecie także kilkanaście zdjęć z samej Australii, która była naszym przystankiem po drodze. Pod względem turystycznym jest to z pewnością jedno z najciekawszych miejsc, jakie mieliśmy przyjemność kiedykolwiek odwiedzić.
[19.04.2016]
Nikaragua po raz pierwszy
Po powrocie grupy
Nikaragua
Właśnie dobiegła końca pierwsza, pionierska wyprawa z naszego biura do nikaraguańskiej dżungli. Ekipa w składzie, Sylwek, Tomek, Czesław, Marcin i Łukasz przez 6 dni próbowała przechytrzyć legendarnego tarpona. Poniżej kilka zdjęć i króciutka relacja "na gorąco" od Sylwka:
"Podsumowując, nieprawdopodobnie piękną - nie tylko wędkarsko, wyprawę do Nikaragui, należy wspomnieć o bardzo wymagającym przeciwniku jakim jest tarpon - ryba dla której pokonaliśmy pół świata!!!
Z 15 zaciętych sztuk, tylko cztery udało się szczęśliwie podebrać i zrobić sobie zdjęcie. Prócz tarponów złowiliśmy 30 dużych snooków, 2 ogończe, 10 jacków i kilka innych gatunków ryb.
Warunki do wędkowania były dość trudne (duża wilgotność, palące słońce i wysokie temperatury). Ryby żerowały tylko przez krótki czas w ciągu dnia. Niech zdjęcia odpowiedzą same czy było warto. Z pozdrowieniami,
Sylwek z ekipą”
[24.02.2016]
Mamy certyfikat PZOT 2016
Przypominamy, że jesteśmy w elicie polskich biur!
certyfikat
Biuro Eventur Fishing otrzymało właśnie na kolejny sezon turystyczny 2016 certyfikat Polskiego Związku Organizatorów Turystyki. To świadectwo naszej przynależności do elity oraz wysokich standardów etycznych i dobrych praktyk stosowanych w naszej codziennej pracy. Nasi klienci wyjeżdżający na ryby za granicę są bezpieczni, ich pieniądze też. Wędkarze mogą mieć poczucie pewności, że opiekuje się nimi organizator rzetelny i działający zgodnie z prawem.
Korzystając z tej okazji przypominamy wszystkim turystom i wędkarzom, że organizatorzy turystyki wędkarskiej muszą działać na takich samych prawach, jak inne biura podróży. Działalność turystyczna wymaga w Polsce odrębnych zezwoleń. Podstawą świadczenia takich usług jest nie tylko zarejestrowana działalność gospodarcza, ale też ważny wpis w Centralnej Ewidencji Organizatorów Turystyki i Pośredników Turystycznych (dokonuje go Urząd Marszałkowski danego województwa). Ponadto organizator turystyki musi mieć na każdy sezon wykupioną polisę gwarancyjną (lub zablokowane odpowiednie środki pieniężne na koncie bankowym), która uruchamiana jest w przypadku wystąpienia problemów finansowych biura, co sprawia, że klienci mają zabezpieczone wszystkie dokonane wpłaty i ewentualny powrót do kraju (jeśli problemy wynikły w czasie trwania imprezy).
Organizatorzy nie stosujący się do tych wymogów działają nie tylko niezgodnie z prawem i narażają się na odpowiedzialność karną, ale ich klienci nie są objęci też odpowiednią ochroną. Przypominamy zatem, że bardzo atrakcyjna oferta wyjazdu z często zaskakująco niską ceną wymaga analizy, czy nie wynika aby z oszczędności poczynionych na bezpieczeństwie turystów. Zawsze warto zapytać organizatorów o odpowiednie dokumenty – głównie zezwolenie na działalność i zabezpieczenia gwarancyjne. Jeśli ich nie mają, nie mają też prawa do legalnej działalności.
[26.02.2016]
187 metrówek tylko wiosną 2015!
Podsumowanie sezonu w Irlandii
Podsumowanie sezonu w Irlandii
W pierwszych dniach Nowego Roku otrzymaliśmy sympatycznego maila od naszych partnerów w Irlandii. Oto jego treść:
„Zakończył się rok, więc czas na podsumowania. Sam nie wiem jak opisać to, co przeżywaliśmy w Irlandii w tym sezonie... Choć co roku łowimy wiele pięknych ryb, to mijający sezon był najlepszy odkąd sięgam pamięcią. Zaczęliśmy od wiosennego łowienia pstrągów na jeziorze. Już w pierwszym dniu sezonu (15.02), a nawet w pierwszym rzucie zaciąłem i wyholowałem pstrąga o długości 62 cm! Pomyślałem wtedy, że nieźle się zaczyna. Nie przepuszczałem jednak, że będzie aż tak wspaniale. Ryby dopisywały przez cały sezon. Wczesną wiosną nałowiliśmy niezliczone ilości dużych pstrągów. Większość metodą spinningową i lekkim trollingiem. Największe pstrągi miały powyżej 80 cm. Bywały dni, że mieliśmy wyjętych około 50-60 pstrągów na jednej łodzi!
Podsumowanie sezonu w Irlandii
Od kwietnia zajęliśmy się szczupakami, które dopisywały później przez cały sezon. Zwykle w roku nieznacznie przekraczamy setkę ryb powyżej magicznej długości 100 cm. W tym sezonie setka "pękła” już w połowie czerwca! Niemal każde wypłynięcie kończyło się złowieniem 1-2 ponadmetrowych ryb (plus kilka w rozmiarach 85-99 cm). Wiele razy zanotowaliśmy od 4 do 7 ryb +100 cm dziennie! Ostateczne podliczenie wszystkich metrowych ryb sezonu 2015 wskazało rewelacyjny wynik 187 szczupaków powyżej 100 cm! Dodam, że gdybyśmy latem nie skupili się na łowieni łososi i dużych pstrągów potokowych w rzekach, to wynik 200 sztuk zostałby osiągnięty bez żądnego problemu... Jednakże nie sposób było nie łowić tego lata na rzekach Irlandii. Pogoda dopisywała, można rzec: była idealnie wędkarska. Temperatura powietrza oscylowała wokół 20 stopni, a nocne opady deszczu powodowały, że rzeki miały często idealny stan, co pozwalało nałowić się do syta. Mój prywatny wynik to około 50 łososi i niezliczona ilość potokowców w rozmiarach 45-65 cm. Tomek również nie odpuszczał, a do tego doszły jeszcze oczywiście ryby klientów... Najlepszy wynik dzienny to 6 łososi i 14 pstrągów! Zakończyliśmy ten dzień 3 godziny przed czasem ze względu na wystarczającą ilość emocji. Kto nas zna, przyzna chyba, że to niecodzienne :-)
Podsumowanie sezonu w Irlandii
Doszło do tego, że nikt już nie bawił się w robienie zdjęć pstrągom „pięćdziesiątakom”! Po lecie przyszła jesień i ponownie wróciliśmy do szczupaków. Tylko w październiku złowiliśmy ponad 30 ryb przekraczających metr. Nawet dziś, kiedy to piszę i przypominam sobie miniony sezon, czuję ciarki na plecach i emocje jakie trudno opisać.
PS. Od tego sezonu nie ma już opcji na słabe wędkarsko dni. Jeśli pogoda staje się nieodpowiednia, czyli robi się słonecznie i bezwietrznie (co utrudnia łowienie dużych szczupaków), ruszamy na ocean (nowe, bezpieczne łodzie) i łowimy waleczne rdzawce, dorsze, wargacze, makrele itp. metodą spinningową za pomocą wędzisk do 20-25 g z plecionką 0.,14 – 0,16 mm. W ciągu dnia mamy zwykle około 20-30 ryb w rozmiarze 2-4kg. Hol takich ryb na tym sprzęcie pozostawia niezapomniane wspomnienia!
Zapraszamy zatem polskich wędkarzy w sezonie 2016! Gwarantujemy najlepszy serwis i najwyższy stopień wędkarskich emocji!”
Jacek Gorny
Galeria zdjęc z Irlandii:
[13.01.2016]
10 lat portalu Jerkbait.pl
Impreza jubileuszowa
10 lat portalu Jerkbait.pl
6 stycznia 2016, dokładnie w Święto Trzech Króli, w warszawskim pubie „Korsarz” odbyła się jubileuszowa impreza znanego wędkarskiego portalu społecznościowego Jerkbait.pl. Na spotkanie przybyło bardzo liczne grono internautów i ludzi wędkarstwa. W programie znalazł się m.in. bardzo interesujący wykład na temat historii przynęt wędkarskich pana Stanisława Ciosa, multimedialna prezentacja historii portalu oraz konkurs dla dzieci.
Korzystając z okazji gratulujemy twórcom portalu pomysłu i dziękujemy za wzbogacenie świata wędkarskich mediów – tym razem w internecie. Jesteśmy również wdzięczni za popularyzację nowoczesnej turystyki wędkarskiej jako jednego z najważniejszych elementów wędkarskiego stylu życia. Życzymy wielu sukcesów w przyszłości i liczymy na dalszą owocną współpracę.
Tak trzymać Szanowni Koledzy!
Na zdjęciu: Maciek Rogowiecki z Eventuru, który jest również autorem reportaży i aktywnym forumowiczem na portalu Jerkbait.pl (w środku) w towarzystwie redaktorów portalu – Pawła Tymendorfa (z lewej) i Remka Kinasa (z prawej).
[07.01.2016]
Nowy film o szkierach
Zapraszamy na krótką filmową prezentację dotyczącą szwedzkich szkierów. W pigułce staraliśmy się przekazać najważniejsze wskazówki, dotyczące tych wspaniałych szczupakowych łowisk. Dowiecie się, jak odnajdywać stanowiska szczupaków, kiedy jechać i jak łowić. Film powstał we wrześniu 2015 roku na szkierach Św. Anny i w zatoce Slatbaken. W wyprawie towarzyszyła nam super ekipa "Crazy Fisherman", a poniższa produkcja to efekt ich ciężkiej pracy.
[07.01.2016]
Po złoto Parany
Wyprawa do północnej Argentyny
Kiedy mniej więcej w połowie listopada dowiedzieliśmy się z mediów o tropikalnej ulewie, która nawiedziła Buenos Aires zamieniając ulice tego miasta w rwące potoki, poczuliśmy w sercach lekki niepokój o losy wyprawy grupy naszych klientów nad największą argentyńską rzekę Paranę. Takie ulewy mogą być bowiem elementem dłużej utrzymującego się układu pogodowego i występować cyklicznie. Jednak uspokajająco działała na wyobraźnię odległość miejsca pobytu naszych wędkarzy od Buenos - aż 600 kilometrów na północ w stronę Paragwaju. To dawało poczucie bezpieczeństwa dla naszej wyprawy, a prognozy pogodowe nie były wcale najgorsze.
Kiedy jednak wyprawa dotarła już na miejsce pod koniec listopada, usłyszała od gospodarzy o podwyższonym stanie rzeki oraz przechodzących nad tym rejonem w ostatnich dniach tropikalnych burzach. Nasz podświadomy lęk zamienił się więc w realną rzeczywistość. Niestety, pogoda jest czynnikiem, który potrafi zniweczyć najpiękniejsze wędkarskie marzenia, a człowiek, choćby nie wiem jak się starał, nie ma na to żadnego wpływu. Pozostaje wówczas tylko ratować to, co się da.
W tracie pobytu grupy nad Paraną w okolicy miejscowości Esquina (prowincja Corrientes) burzowe chmury na przemian pojawiały się i znikały, ale kilka razy zaowocowało to przejściem prawdziwej ściany deszczu. Dlatego woda w rzece stale podnosiła się, osiągając błyskawicznie wysoki stan i wylewając nawet na okoliczne łąki. Łowienie złotych dorad, bo to one były celem tej eskapady, było zatem bardzo utrudnione, gdyż ryba nie była tak aktywna jak zwykle i stała pod samym brzegiem. W efekcie wędkarze nie osiągnęli takich wyników, o jakich marzyli i jakich się spodziewali.
Jednak całkowitej klapy na szczęście też nie było, bo grupa składała się z samych starych wędkarskich wyjadaczy, którzy z niejednego pieca już chleb jedli. Wysokie umiejętności pozwoliły im mimo wszelkich przeciwieństw na upolowanie kilku okazów (dwie ryby miały po ok. 10 kilogramów masy, kilka innych przekroczyło 5 kilo). Ciekawostką były olbrzymie dysproporcje w wynikach – niektórzy uczestnicy złowili pojedyncze ryby, inni mieli na koncie po kilka wyjętych sztuk dziennie (trudno w to uwierzyć, ale skutecznie ląduje się średnio jedną na pięć zaciętych dorad!). Cóż, wędkarstwo.
Ryby brały głównie na spinning, na płytko chodzące woblery oraz poppery. Sytuacja wymagała celnych, technicznych rzutów pod sam brzeg, nawisy gałęzi, krzaki i zatopione drzewa. Brania często następowały natychmiast po uderzeniu przynęty w wodę, ale czasem ryby odprowadzały też wabik przez jakiś czas i atakowały go bliżej łodzi. Kompletnym fiaskiem natomiast okazały się próby łowienia dorad metodą muchową. Dlaczego? Trudno zgadnąć.
Trzeba dodać, że gospodarze starali się jak mogli, a warunki pobytu w wędkarskiej „lodży” były bardzo dobre, co choć w jakimś stopniu pozwoliło cieszyć się urlopem i zapomnieć o fanaberiach argentyńskiej aury. Oprawa kulinarna wyprawy była bardzo przyzwoita - grupa mogła posmakować słynnych argentyńskich mięs (nie tylko wołowiny, ale również np. kapibary czy wieprzowych kiełbas) oraz wybornych win z Mendozy.
W drodze na miejsce oraz powrotnej wędkarze zwiedzili też Buenos Aires (z fantastycznym pokazem tanga) oraz stare urugwajskie miasteczko Colonia del Sacramento (UNESCO), pełne kwitnących dżakarand.
[21.12.2015]
Jurassic Lake 2015
Numer jeden na świecie
14 grudnia grupa klientów Eventuru powróciła z wyprawy do bardzo odległej argentyńskiej Patagonii. Celem wędkarzy było słynne Lago Strobel, zwane również w kręgach wtajemniczonych Jeziorem Jurajskim (Jurassic Lake). To jedno z najbardziej tajemniczych i fascynujących miejsc na świecie.
W położonym na pustkowiu, wewnątrz krateru wulkanicznego jeziorze, żyją gigantycznych rozmiarów pstrągi tęczowe, których populacja przerasta wyobrażenie przeciętnego wędkarza z Europy. To efekt wyjątkowej zasobności jeziora w kiełża zdrojowego, który stanowi główny pokarm owych tęczaków klasy XXL. Nad jeziorem funkcjonowały do tej pory tylko dwie bazy: Laguna Verde oraz firmy Loop, w tym roku otwarta została jeszcze jedna. Z położonego na krańcach Ameryki Południowej miasteczka El Calafate dojeżdża się do nich samochodami terenowymi w 5 godzin.
Nasza grupa gościła właśnie w bazie Laguna Verde, z która podjęliśmy stałą współpracę. Prowadzona przez Roberto – przedstawiciela wpływowej argentyńskiej rodziny prawniczej, gościła wcześniej na zasadzie ekskluzywnego klubu argentyńskich biznesmenów, artystów, ludzi polityki i sportu. Od paru lat przyjmuje również wędkarzy z całego świata. Sama baza jest prowadzona wzorcowo, panuje w niej rodzinna atmosfera, a wędkarze otoczeni są wyjątkową opieką.
Pobyt i wędkowanie tam to prawdziwa przyjemność. Baza Laguna Verde dysponuje ekskluzywnym dostępem do kilkunastu kilometrów jeziora, a także jako jedyna z wymienionych trzech do kilkunastu kilometrów pięknej rzeki Barrancoso, do której pstrągi wchodzą na tarło (wędkarze z Loopa mogą łowić tylko na niewielkim poolu w jej ujściu).
Ponadto Laguna Verde ma na swej ziemi kilka innych mniejszych jezior, z pstrągami tęczowymi, potokowymi i źdródlanymi (brook trout). Wszyscy wędkarze są pod opieką bardzo dobrych przewodników, którzy nie tylko czuwają nad ich wędkowaniem, ale też dowożą ich karkołomnymi zjazdami nad wodę i przygotowują smakowite posiłki (specjalne wiaty osłaniają wędkarzy w czasie posiłków od silnego zwykle w tym miejscu wiatru).
Nasza grupa połowiła bardzo dobrze, choć w stosunku do poprzednich dwóch tygodni (nasi poprzednicy trafili na niespotykanie dobrą aurę i prawie zero wiatru) - można rzec - przeciętnie. Wędkarze łowili codziennie na osobę od 2-3 (najgorsze dni) do 6-8, a nawet kilkunastu wielkich pstrągów w rozmiarach 3-7 kilo. Ponadto padało wiele mniejszych.
Pstrągi srebrne (tzw. „chromery”) były niezwykle waleczne i silne, schodzące z rzeki kelty już oczywiście mniej. Ryby brały na streamery, małe nimfy prowadzone jak streamer, a także suche muchy (głównie w rzece). Zacięte srebrniaki wyskakiwały często w powietrze i wyciągały co najmniej połowę backingu. Prawdziwe rakiety!
Jurassic Lake i baza Laguna Verde to bodaj najlepszy produkt turystyki wędkarskiej, jaki istnieje w ogóle na świecie. Kto był tam choć raz, marzy o powrocie. W przyszłym roku będziemy organizowali kolejną grupową wyprawę w to miejsce, a kto zechce wybrać się indywidualnie - też zawsze może zrobić to za pośrednictwem naszego biura. Jesteśmy bowiem jedynym reprezentantem na Polskę bazy Laguna Verde. Istotnym warunkiem jest umiejętność wędkowania na muchę, gdyż tylko ta metoda dozwolona jest u naszego gospodarza (tak jak i w dwóch innych bazach).
Zapraszamy zatem do cudownie pięknej, dzikiej Patagonii. Poza wędkowaniem można tam obejrzeć potężne lodowce (np. Perito Moreno), malownicze wierzchołki Andów (m.in. Fitz Roy i Cerro Torre) oraz wiele gatunków dziko żyjących zwierząt (orły, kondory, papugi, lamy guanaco, lisy, a niekiedy nawet pumy).
[17.12.2015]
Żegnaj Jurku!
Odszedł od nas autor programu "Taaaka Ryba"
Jerzy Biedrzycki
Z wielkim smutkiem informujemy, że w dniu 12 grudnia 2015 roku na zawsze odszedł od nas nasz Przyjaciel Jerzy Biedrzycki – twórca i wieloletni redaktor prowadzący popularnego telewizyjnego programu wędkarskiego „Taaaka Ryba”. Jerzy gościł kilka razy na naszych wyprawach, przygotowując tam materiały do kolejnych odcinków. Szczególnie zapamiętałem wspólną wyprawę nad hiszpańską rzekę Ebro i łowione tam przez nas wielkie sumy! Będzie nam Ciebie Jurku bardzo brakowało – Twego humoru, dobrego serca, miłości do wędkarstwa, ciekawości świata, nocnych rozmów o piłce nożnej, która kochałeś tak samo, jak ja. Będzie nam brakowało Twoich programów, w których tak starałeś się o ukazywanie piękna otaczającej nas przyrody i uroku wędkarskich podróży. Żegnaj Drogi Przyjacielu!
Piotr Motyka z Zespołem
A poniżej zdjęciowe wspomnienie Jurka z wyjazdów organizowanych przez Eventur
[16.12.2015]
Eventur dla adwokatów
III Wędkarskie Mistrzostwa Adwokatów
Eventur dla adwokatów
W dniach 16-18 października 2015 nad Jeziorem Isąg odbyły się III Wędkarskie Mistrzostwa Adwokatów zorganizowane przez Okręgową Radę Adwokacką w Lublinie oraz Lubelskie Towarzystwo Wędkarskie „Pro Natura”. W zawodach wzięło udział 25 zawodników w dwóch kategoriach: „Adwokaci” i „Open”. W kategorii Adwokaci zwyciężył Łukasz Nysztal przed Arkadiuszem Czajkowskim i Januszem Łomżą. Natomiast w kategorii „Open” najlepszy był Piotr Piotrowski, który wyprzedził Jacka Kolendowicza i Grzegorza Kielocha. Nagrodą główną dla zwycięzcy była ufundowana przez biuro Eventur 4-osobowa wycieczka wędkarska do Szwecji. Zdobywcy pozostałych dwóch miejsc na podium otrzymali nowe modele echosond „Garmin”. Z kolei największą rybę podczas zawodów - szczupaka 57 cm - złowił mecenas Arkadiusz Czajkowski, który otrzymał nagrodę specjalną od firmy „Daiwa” w postaci kija spinningowego, kołowrotka i akcesoriów wędkarskich. Serdecznie gratulujemy!
[06.11.2015]
Szczupaki od Hamleta
Jesienny test nowych duńskich łowisk
Szczupaki od Hamleta
Ojczyzna szekspirowskiego Hamleta – Dania, okazuje się być krajem bardzo pociągającym dla wędkarzy. Dotąd znana była Polakom głównie ze względu na możliwość połowu w morzu pięknych troci, szczególnie na wyspie Bornholm. Ale okazuje się, że Dania ma też do zaoferowania wiele atrakcji w wodach słodkich (jeziora i rzeki) oraz mieszanych (delty, estuaria rzek, rozległe zatoki).
Pojezierze Silkeborg
Pojezierze wokół miasta Silkeborg to miejsce, gdzie pokusić się można o naprawdę piękny okaz szczupaka i okonia, a nawet sandacza czy jeziorowej troci. Jeziora otoczone są lasem (co na Danię jest rzadkością), a także gdzieniegdzie domkami letniskowymi. Woda jest bardzo czysta, a ryb na echosondzie widać całe chmury. Na jeziorach znajdziemy zarówno typowo wiosenne trzcinowiska, podwodne łąki i płytkie blaty, jak i bardziej jesienne głęboczki, rynny oraz trollingowe plosa.
Szczupaki od Hamleta
Gudenå i jej delta
Drugim godnym polecenia miejscem jest delta słynnej rzeki Gudenå w okolicy miasta Randers. To kraina bujnych trzcinowisk, płytkich porośniętych moczarką łąk, piaszczystych blatów, naturalnych wąskich „kanałków”. Tutaj również złowimy wiele gatunków ryb, a najbardziej liczyć możemy na duże szczupaki i okonie. Te pierwsze są bardzo krępe, silne i mają jasnozłote ubarwienie łuski. Sztuka 90-centymetrowa z delty waży już 5-7 kilo, a metrowa 9-10. W trakcie walki drapieżniki te są wyjątkowo bojowe i potrafią wysnuwać z dużą szybkością plecionkę z kołowrotka niczym ryby mórz południowych...
Szczupaki od Hamleta
Łowiska pstrągowe - beztroski wypoczynek i ładne ryby
Ciekawym uzupełnieniem łowisk ryb dzikich są w Danii liczne jeziorka „put and take”. Kraj ten wręcz słynie z tego typu rekreacyjnych zbiorników, które są obficie zarybiane pstrągami tęczowymi, potokowymi i niekiedy paliami. Każdy wędkarz przebywający w Danii na urlopie może wyskoczyć sobie na kilka godzin na takie jeziorko, aby przy odrobinie szczęścia złowić kilka dorodnych pstrągów, znakomicie nadających się do celów kulinarnych. Przy łowiskach znajdziemy parkingi, kosze na śmieci, wiaty wypoczynkowe i stanowiska do sprawiania ryb z bieżącą wodą.
Szczupaki od Hamleta
Pstrągi oczywiście nie zawsze chcą współpracować, ale gdy już rozpoczną żer - jest szansa na szybkie złowienie kilku sztuk. Licencje, które można wykupywać na godziny, nie są drogie. Nie ma opłat za ryby wg wagi, lecz jedynie za prawo do wędkowania (limity zabieranych ryb to zazwyczaj 3-5 sztuk dziennie). Jest to więc dość opłacalne, bo przy dobrych rezultatach cena licencji szybko się zwraca.
Szczupaki od Hamleta
Poniżej kilkanaście zdjęć z naszej wyprawy testowej, która odbyła się w październiku 2015 roku. Pełna oferta wkrótce znajdzie się na naszej stronie.
[29.10.2015]
Trzy nowości w środkowej Szwecji
Bräcke, Bollnäs, Voxnan
Jesień
Na naszym jesiennym study tourze przetestowaliśmy trzy nowe łowiska w Środkowej Szwecji, zlokalizowane o 5-6 godzin (pierwsze) i 3,5 godziny (drugie i trzecie) jazdy samochodem od Nynäshamn. Wszystkie trzy stanowią znakomita opcję dla Państwa na wymarzony wędkarski urlop - tamtejsze wody są bardzo zasobne w ryby, zakwaterowanie i łódki odpowiadają oczekiwaniom wymagających klientów, innych wędkarzy jest mało lub nie ma ich wcale, a przyroda zachwyca swym pięknem. Poniżej prezentacja łowisk.
Bräcke – rozmaitość łowisk i piękno natury
To niewielkie miasteczko leży w szwedzkiej prowincji Jämtland – jednej z najpiękniejszych krain Skandynawii, nieco odrębnej kulturowo od reszty Szwecji, górzystej, pełnej lasów, zwierzyny (liczne niedźwiedzie!), a także kryształowo czystych jezior, rzek i strumieni. Głównym łowiskiem w okolicy Bräcke jest jezioro Revsundssjön – olbrzymi akwen o powierzchni 68 kilometrów kwadratowych i maksymalnej głębokości 40 metrów. Żyją w nim olbrzymie szczupaki i pokaźnych rozmiarów pstrągi (łowi się je głównie na trolling), a także okonie, sieje, płocie, lipienie i arktyczne palie.
Jesień
Jednak największą atrakcją okolic Bräcke jest niezliczona liczba leśnych jezior, położonych często w zupełnie odludnej okolicy, otoczonych moczarami czy skalistymi pagórkami. Nasz partner w tym rejonie zapewnia możliwość wędkowania w kilkudziesięciu z nich, co jest jak na szwedzką skalę ewenementem. Na niektórych z nich stoją łódki, inne można obławiać z wędkarskich kajaków, które dostarczane są przez gospodarza na życzenie wędkarza nad wskazana wodę, na której często nie wędkuje nikt inny.
Jeziora te zasiedlają przede wszystkim liczne szczupaki, a złowienie nawet sztuki metrowej jest wszędzie bardzo realne. Kolejnym mocnym punktem jezior wokół Bräcke jest liczna populacja okonia, często dorastającego tu do imponujących 50 cm (1,5-2 kg). Walka z takimi garbusami to wielkie wyzwanie – szczególnie przy zastosowaniu delikatnego sprzętu spinningowego.
Jesień
W wielu wodach można łowić też jeziorowe pstrągi i lipienie, jak również jazie i arktyczne palie. Miłośnicy ryb łososiowatych znajdą tu swój prywatny wędkarski raj w postaci legendarnej już rzeki Giman. Wijąca się przez górsko-leśne tereny prowincji Jämtland i Medelpad ma 80 km długości. Znajdziemy na niej liczne bystrza i progi wodne, a zasobność w pstrągi (w tym sztuki bardzo okazałe, przekraczające nieraz - i to znacznie - standardowe 1-2 kilo masy) i lipienie (bardzo dużo czterdziestaków i pięćdziesiątaków) jest tak znaczna, że licencje na sezon letni rozchodzą się już w styczniu jak przysłowiowe świeże bułeczki. Giman ma wiele atrakcyjnych odcinków - jak np. Herrevadströmmen, Górny Giman, Gimdalen czy Storasen-Albacken – dających szanse na połowy wielkich kropkowanych ryb zarówno muszkarzom, jak i spinningistom. Trudno nie wspomnieć też o bajkowo pięknych krajobrazach nad rzeką oraz otaczającym wędkarzy ze wszystkich stron rześkim leśnym powietrzu.
Jesień
Uzupełnieniem wędkarskich walorów tego rejonu jest kilka jezior typu „put and take”, zarybianych pstrągami potokowymi, tęczowymi i paliami. Położone w lasach i nie oblegane bynajmniej przez tłumy, dają szansę na beztroski relaks, sporą dawkę wędkarskiej frajdy i nie gorsze łowy niż wody ze stuprocentowo dziką rybą. Trafiają się w nich nawet sztuki kilkukilogramowe!
W Bräcke klienci będa kwaterowali w dużym domu, posiadającym cztery odrębne mieszkania - każde z kuchnią i łazienką. Koło domu płynie niewielki potok, w którym żyją nawet pstrągi.
Jesień
Bollnäs – na szlaku rzeki Ljusnan. Tu zwykła metrówka nie robi wrażenia!
Miejscowość Bollnäs (nie ma obecnie statusu miasta) jest zlokalizowana w środkowe Szwecji w prowincji Hälsingand, nad jeziorem Varpen oraz rzeką Ljusnan, przy szlaku kolejowym zwanym Norra Strambanan. Właśnie rzeka Ljusnan, należąca do najdłuższych w Szwecji (440 km), stanowi obiekt naszych wędkarskich zainteresowań. Nie tylko dlatego, że w jej nurcie żyją okazałe pstrągi, lipienie, szczupaki i okonie, ale także dlatego, że przepływa przez wiele bardzo atrakcyjnych wędkarsko jezior. Nasz domek zlokalizowany jest kilkanaście kilometrów od Bollnäs, przy wypływie rzeki z jednego z takich jezior, przez które można przedostać się na dwa kolejne. Wszystkie trzy są to duże, piękne i pełne ryb akweny. Dominują w nich szczupaki, dorastające tu do niebotycznych wręcz rozmiarów.
Jesień
Można śmiało powiedzieć, że łowisko należy do czołowych w Szwecji, a nawet całej Europie, jeśli chodzi o zasobność w ryby o długości przekraczającej 110 cm. Tak, tak, drodzy Państwo - „zwykła metrówka” nie jest tutaj szczególnym sukcesem, tutaj wrażenie robi dopiero esoks w granicach 120 lub więcej centymetrów! Ryby takie zgromadzone są w kilku miejscach (szczególnie w jednej, niezmiernie „wydajnej” zatoce), nie jest więc trudno je znaleźć. Złowienie takiego okazu wymaga jednak nieco cierpliwości – zwykle trzeba wykonać sporo pustych rzutów, aby wreszcie na końcu zestawu poczuć silne targnięcie. Ryby duże nie żerują tak często jak małe, jednak w pewnych porach roku ich aktywność jest praktycznie pewna. Brań mniejszych szczupaków jest w opisywanych miejscach niewiele, gdyż rzadko zapuszczają się w te okolice bojąc się swych wielkich pobratymców, które mogą załatwić takich „śmiałków” jednym kłapnięciem potężnie uzębionej paszczy. Jednak cierpliwe obławianie wody opłaci się – rozmiary holowanych szczupaków są niemal zawsze iście imponujące.
Jesień
Kto chce łowić mniejsze szczupaki i zanotować więcej brań oraz akcji, znajdzie też na wodzie liczne miejsca świetnie nadające się do tego celu. Będą to szczególnie rozległe płytkie łąki podwodne, porośnięte – co ciekawe - typowo rzecznymi, a nie jeziorowymi trawami. Lekko wyczuwalny nurt przepływającej przez jeziora Ljusnan robi swoje. Poza szczupakami dużą atrakcja naszych jezior są sandacze. To pewien ewenement, że występują tak daleko na północy Europy, jednak ceną za to są znacznie mniejsze rozmiary przeciętnie łowionych sztuk (ok. 35-40 cm), niż na południu. Oczywiście od czasu do czasu trafiają się też ryby kilkukilogramowe, więc warto się cierpliwie potrudzić. Amatorzy okonia znajdą go tutaj w sporej ilości, a sztuki przekraczające kilogram nie sią rzadkością. Miejscowi najbardziej cenią sobie jednak jeziorowe pstrągi, dochodzące nawet do 10 kilo masy. Wiosną są łowione z brzegu na spinning (w podobny sposób jak bałtyckie trocie), później najlepszym „patentem” na nie jest głęboki śródjeziorny trolling.
Jesień
Zwolennicy połowu ryb w klasycznej rzece mogą spróbować szczęścia na kilkukilometrowym odcinku przepływającym przez samo Bollnäs. Są tam ładne pstrągi (do kilku kilo masy) i lipienie. Jest też do dyspozycji wiele mniejszych jeziorek – nasz gospodarz zaprasza szczególnie nad dwa z nich: paliowo-pstrągowe typu „put and take”, a także drugie, szczupakowo-okoniowe, z dużą naturalną populacją tych drapieżników. Jest tam do dyspozycji łódź wiosłowa. Na wszystkich wodach znajdziemy też dużo siei i innej białej ryby, głównie płoci. Miłośnicy spławika i gruntowej zasiadki mogą więc zawsze spróbować, a w czerwcu, w okresie rójki jętki „majowej”, niezwykle smaczne sieje można prawdopodobnie skusić na duże suche muchy. Jest to normą na przepływowych jeziorach w Środkowej Szwecji, dlaczego nie więc nie miałoby działać i tu?
W okolicy Bollnäs można zamieszkać w pięknym, luksusowym domu z sauną, rozległym salonem i dużą kuchnią. Dom zlokalizowany jest w cichej i spokojnej okolicy, na wysokiej skarpie, bardzo blisko rzeki Ljusnan.
Jesień
Rzeka Voxnan i jeziora – 32 łowiska na jednej licencji
Płynąca w szwedzkim regionie Hälsingland rzeka Voxnan jest głównym dopływem Ljusnan. Ma niespełna 40 km długości i przepływa przez kilka jezior – m.in. Voxsjön, kończąc swój bieg w jeziorze Varpen (przez które z kolei przepływa Ljusnan). Wokół rzeki Voxnan rozciąga się rezerwat przyrody, pełen lasów i zwierzyny. Krajobraz charakteryzuje ponadto głęboka i soczysta zieleń łąk, a roślinność jest jak na Skandynawię nadzwyczaj bujna. W rejonie tym istnieją wyśmienite warunki do uprawiania wędkarstwa, gdyż zarówno wody rzeki Voxnan, jak i jeziora Voxsjön oraz 30 innych łowisk objętych jedna jedyną wartą zaledwie 100 koron licencją, są bardzo zasobne w wiele gatunków ryb, w tym głównie szczupaki, okonie, jazie, sandacze, pstrągi, palie i lipienie.
Jesień
Na rzece i w jeziorze Voxsjon można złowić naprawdę pokaźnego szczupaka, gdyż brania ryb w granicach 80-100 cm są niemal codziennością. Czasem trafiają się też sztuki jeszcze większe, ale to jak zwykle kwestia szczęścia i splotu korzystnych okoliczności. Ryby bardzo dobrze reagują na przynęty spinningowe, szczególnie sporych rozmiarów. Można też próbować na trolling, gdyż efekty tej metody mogą niekiedy zadziwić. Poza szczupakiem w łowiskach występuje ładny okoń, którego najłatwiej skusić do brania gumową przynętą imitująca małą rybkę, najlepiej prowadzoną w opadzie. Charakter dna jest urozmaicony – w rzece głębokość dochodzi do 12 metrów, ale sporo jest też miejsc płytkich, grążelisk, trzcinowisk, podwodnych łąk porośniętych rogatkiem. Na jeziorze przeważający obszar ma do kilku, góra kilkunastu metrów głębokości Spro jest trzcinowisk, są miejsca porośnięte grążelą, są też płaskie blaty na głębokości 6-8 metrów – dobre szczególnie jesienią.
Jesień
Pstrągi można łowić na leśnych jeziorkach „put and take” (potokowe i tęczowe, a oprócz nich także arktyczne palie), jak również na kilkukilometrowym odcinku rzeki Ljusnan w okolicy Bollnäs (kilkanaście kilometrów odległości od domku). Tam co roku łowi się piękne sztuki przekraczające 3 kg masy, a nawet jeszcze większe. Rzeka ta jest również zasobna w lipienie o średnich rozmiarach 40 cm, a więc całkiem przyzwoite. Pięćdziesiątaki trafiają się rzadziej, ale niekiedy również. Różnorodność łowisk objętych wspomnianą licencją oraz piękno znajdującej się tam dzikiej natury każą zaliczyć ten rejon wędkarski do najciekawszych w Środkowej Szwecji.
Jesień
Nad rzeką oferujemy stary szwedzki dom z pełnymi wygodami, położony na polu golfowym. Może on pomieścić nawet 6 osób, ale najwygodniej jest mieszkać czterem. Oczywiście do dyspozycji wędkarzy łodzie z silnikami spalinowymi.
Zapraszamy również do obejrzenia reportażu z naszej testowej wyprawy: www.fishingexplorers.com/jesien-szwecja-2015.html
[02.10.2015]
Jesień w środkowej Szwecji
W poszukiwaniu nowych łowisk
Jesień
Nasz kolejny wyjazd studyjny w poszukiwaniu atrakcyjnych nowości wiódł tym razem do Szwecji Środkowej – czyli regionów Jämtland i Hälsingland. Wbrew pozorom nie jest to tak daleko o promu w Nynäshamn, gdyż dotarcie w pierwsze miejsce do miasteczka Bräcke zajmie nam ok. 5-6 godzin, a w drugie, do Bollnäs lub nad rzekę Voxnan – zaledwie trzy i pół godziny. Jako nagrodę za ten niewielki w sumie podróżniczy wysiłek otrzymamy dostęp do wyjątkowo pięknych i rybnych wód, gdzie wędkarzy, za wyjątkiem łowisk ukochanego przez Szwedów pstrąga, jak na lekarstwo.
Nasz test był bardzo udany, pomimo niezbyt jeszcze dużej aktywności szczupaka. Tegoroczne lato w Szwecji było bardzo ciepłe i długie, a jesienny chłody, uaktywniające ryby drapieżne, dopiero co zaczęły nadchodzić. Udało nam się połowić piękne okazy ryb, a kilka prawdziwych „potworów” nie dało się niestety wyholować. Potencjał testowanych wód jest olbrzymi, szczególnie pod kątem okazowych szczupaków 100-130 cm i okoni 40-50 cm. Oferowane naszym klientom zakwaterowanie będzie co najmniej przyzwoite, a niekiedy bardzo dobre lub wręcz luksusowe. Troskliwa opieka ze strony przesympatycznych gospodarzy – gwarantowana. Niebawem znajdą Państwo wszystkie nowe oferty na naszej stronie www.
Zapraszamy również do obejrzenia reportażu z naszej testowej wyprawy: www.fishingexplorers.com/jesien-szwecja-2015.html
[02.10.2015]
Złote szczupaki
Wyspa Jordö
Jordo
Wraz z zespołem świetnych wędkarzy z teamu Crazy Fisherman mieliśmy przyjemność testować nasze nowe łowisko w pobliżu Karlskrony – wyspę Jordö. Powiemy krótko – naszym zdaniem, to jedno z najlepszych, jeśli nie najlepsze szkierowe łowisko szczupaka w Szwecji. Ryb są w tej wodzie dziesiątki tysięcy, a podczas naszego pobytu standardem było 30-50 szczupaków dziennie na jednej łodzi. Dominowały ryby 50 – 75 cm, ale udało się także przechytrzyć kilkanaście zębatych w rozmiarach 80 – 99 cm. Szczupaki z Jordö są waleczne, nieustępliwe i przecudnie wybarwione z wyraźnym złotym odcieniem. Takich esoxów nie łowiliśmy nigdzie indziej w Szwecji. Od sezonu 2016 zapraszamy Państwa na to nowe super-łowisko. Poza rybami czeka tam na wędkarzy piękna przyroda, komfortowy domek (9 miejsc do spania) oraz dobry sprzęt pływający.
[23.09.2015]
Eventur dla klientów Noble Banku
Inspiracje do wędkarskich podróży
Eventur dla klientów Noble Banku
We wrześniu br. firma Eventur wzięła udział w cyklu prezentacji organizowanych przez biuro Noble Concierge Travel, której celem jest inspirowanie klientów banku nowymi pomysłami na spędzanie wolnego czasu. Tym razem tematem spotkania były oryginalne formy turystyki. Piotr Motyka – prezes naszego biura, opowiedział o wędkarskich wyprawach, przedstawił ich specyfikę oraz zaprezentował wiele ciekawych fotografii prezentujących okazowe ryby i niezwykłe miejsca odwiedzane przez klientów Eventuru. To już trzeci cykl spotkań – wcześniej odbyły się inspiracje sportowe i kobiece, a swymi doświadczeniami z klientami Noble Banku dzielił się m.in. były selekcjoner reprezentacji Polski Jerzy Engel.
Wędkarskie podróże spotkały się ze sporym zainteresowaniem licznie przybyłych gości co pozwala nam mieć nadzieję na pozyskanie wielu nowych klientów.
A oto nasza mini galeria zdjęć ze spotkania:
[10.09.2015]
Biała noc
Z radością dowiedzieliśmy się, że nasz klient Grzegorz Graniczkowski został głównym laureatem wakacyjnego konkursu fotograficznego organizowanego przez firmę, w której jest zatrudniony. Miło nam, że nagrodzone zdjęcie zrobione zostało na imprezie Eventuru w norweskim ośrodku na półwyspie Hakonset, gdzie Grzegorz spędzał tegoroczny wędkarski urlop. Praca nosi tytuł „Biała noc”. Nagrodą w konkursie jest udział w specjalistycznych warsztatach fotograficznych Nikona. Gratulujemy!
[08.09.2015]
Zlot www.jerkbait.pl
10-lecie portalu w Szwecji!
Szwecja
Po raz drugi mieliśmy przyjemność organizować zlot sympatyków i członków popularnego portalu www.jerkbait.pl. 19-osobowa grupa wędkarzy spędziła czerwcowy tydzień w zatoce Gamleby, a głównym celem wyjazdu był oczywiście szczupak, z którego to łowisko słynie. Warunki pogodowe nie rozpieszczały (przez większość zlotu było gorąco i bezwietrznie), ale grupa wróciła do Polski zadowolona. Pomimo niesprzyjającej połowom aury złowionych zostało sporo ładnych szczupaków, w tym 4 ryby o ponadmetrowej długości (największa 114 cm). Okresy żerowania były jednak krótkie i przez większą część dnia szczupaki nie przejawiały zbytniej aktywności. Świadczy o tym mnóstwo odprowadzeń przynęty do burt łodzi (chyba bardziej z ciekawości niż z agresji czy głodu) oraz wiele niezaciętych brań. Co ciekawe, jedną z najskuteczniejszych przynęt była stara, poczciwa wahadłówka – nieco już zapomniana…Zapraszamy do obejrzenia galerii ze zlotu naszych sympatycznych Kolegów, a my szykujemy się już do organizowania następnego w przyszłym roku!
[04.08.2015]
Raport z Meksyku
Żywcowe roostery i spinningowa klęska
Meksyk

Za nami pierwsza wyprawa Eventuru na Morze Corteza w Meksyku. Była pod wieloma względami trudna i inna od wszystkich dotychczasowych. Uciążliwa podróż i potworne upały dały nam mocno w kość, a z rybami było na początku kiepsko, a potem zmiennie. Padło wprawdzie wiele pięknych okazów na żywca (głównie rekordowe roostery), nie zawiodła też metoda muchowa, ale z drugiej strony zanotowaliśmy wielkie problemy ze złowieniem czegoś konkretnego na spinning. Stąd duże rozbieżności w ocenie tego wyjazdu wśród uczestników.

Łowisko
Morze Corteza (znane również jako Zatoka Kalifornijska) leży pomiędzy Półwyspem Kalifornijskim (Baja) oraz stałym lądem Meksyku. Leżącą nad tym morzem rybacką wioskę La Ventana wybraliśmy na bazę dla naszej pierwszej wyprawy w ten rejon Ameryki. Zrobiony przez nas research dawał duże nadzieje na piękne okazy dorad (mahi-mahi), roosterów, wahoo, tuńczyków i innych gatunków niezwykle silnych oceanicznych ryb. Dodatkową atrakcją miała być szansa połowów na sztuczną muchę i spinning, gdyż niewiele jest w Meksyku miejsc, gdzie łowi się inaczej, niż na ciężki trolling.
Meksyk
Baza i wędkowanie
Kwaterowaliśmy w kameralnym ośrodku wykorzystywanym przez cześć roku przez surferów, a część przez wędkarzy (głównie z USA i Kanady). Był położony przez samej piaszczystej plaży, także kąpiel, pływanie na kajaku czy desce było możliwe w każdej wolnej chwili po łowieniu. Na ryby pływaliśmy pod opieką pięciu miejscowych przewodników (pochodzących notabene z jednej rodziny): Juana Carlosa, Valente, Fidelito, Effrena i Israela. Do połowów używane były tradycyjne miejscowe łódki – pangi, niezbyt duże (wręcz nieporównywalne z przestronnymi jednostkami używanymi choćby przez naszych partnerów w Panamie czy na Andamanach), ale dla dwóch wędkarzy wystarczające.
Meksyk
Pewnym dyskomfortem był codzienny dość długi (ponad pół godziny) dojazd z La Ventany do miejsc, gdzie łódki były slipowane, ale tak to zorganizowali miejscowi przewodnicy kierując się prognozami pogody i kierunkiem wiatru. Wędkarskie sesje trwały ok. 6-7 godzin (z czego uczciwie mówiąc sporo czasu zabierało nam pływanie w poszukiwaniu ryb, a także żywca), gdyż codziennie mniej więcej od południa zaczynał wiać silny wiatr, mogący bardzo utrudnić lub wręcz uniemożliwić nie tylko samo łowienie, ale przede wszystkim powrót łodzią do bazy. A bezpieczeństwo wędkarzy to przecież podstawa.
Meksyk
Czy to dzieło Dolores?
Pierwsze dni upłynęły nam na bezskutecznym poszukiwaniu pięknych okazów ryb metodą spinningową. Trzeba przyznać, że takiej przysłowiowej „bryndzy” nie zanotowaliśmy na morzach południowych jeszcze nigdy. Zamiast oczekiwanego eldorado, trafiały nam się tylko pojedyncze brania mahi-mahi, małych roosterów, snapperów, belon i tuńczyków bonito. Nieco lepiej szło na sztuczną muchę – tę przynętę dorady atakowały zdecydowanie chętniej, niemniej większe roostery omijały i ją szerokim łukiem. Gospodarze tłumaczyli nam ten stan rzeczy huraganem Dolores, który przechodził przez ten rejon Pacyfiku na kilka dni przed naszym przyjazdem i spowodował poważne zaburzenia w pogodzie oraz w przyrodzie. W efekcie na przykład wielkie stada wahoo, jakich nie notowano w okolicy La Ventana od dziesięcioleci (do połowy lipca nieprzerwanie trwał dwumiesięczny festiwal fantastycznych połowów), odeszły gdzieś w siną dal. Podobnym szlakiem podążyły inne gatunki…
Meksyk
Były jednak na miejscu na pewno roostery (na płytkich flatach widać je było gołym okiem), były – choć nie tak liczne jak zwykle – stada dorad, były nawet marliny, których efektowne wyskoki mogliśmy kilka razy zaobserwować. Dlaczego roostery nie brały na popping, jak czynią to chociażby w Panamie, pozostanie dla nas zagadką. Jeśli chodzi o dorado, na spinning złowiliśmy całą grupą ledwie kilkanaście sztuk, z czego może kilka miało masę w granicach 5 kilo lub więcej. Oczekiwania były znacznie większe. Próby trollingowania z użyciem woblerów owocowały licznymi braniami pacyficznego bonito, czasem trafiała się dorada, rainbow runner, belona krokodyla lub snapper, jednak największe ryby niestety straciliśmy zaraz po braniu lub w holu – były to dwa niezłe okazy wahoo i co najmniej dwie bardzo duże koryfeny. Cóż, jak pech to pech...
Meksyk
Potężne brania na żywca
Po kilku dniach zdecydowaliśmy się przejść na metodę żywcową najczęściej z użyciem jako przynęty lady fish. Był to strzał w dziesiątkę. Ta podłużna, dość spora ryba była bardzo chętnie zasysana przez olbrzymie wręcz roostery – złowiliśmy ich w sumie piętnaście. Największe dochodziły do ponad 30 kilo i nie pamiętamy takiej ilości grubych roosterów z żadnego innego wyjazdu. Poza tym na żywca mieliśmy kilka ładnych dorad, a okazowy snapper wszedł nam niefortunnie w skały i trzeba było rwać plecionkę. Działo się więc sporo, a roostery w rozmiarach „trophy” wynagrodziły nam w dużej części poprzednie trudne dni (przynajmniej tym osobom, które zdecydowały się łowić na żywca).
Meksyk
Ten "zimny prysznic" zapamiętamy
Końcowa ocena tego miejsca nie jest jednoznaczna. Na pewno można uznać je za dobrą opcję dla morskich wędkarzy muchowych pragnących złowić waleczną i niezwykle piękną koryfenę (dorado), tuńczyka czy kilka innych gatunków. Jeśli chodzi o połów ryb na żywca lub trolling, to w przypadku roostera jest to na pewno łowisko wybitne, w przypadku innych ryb – w zależności od sezonu – zapewne też niezłe (jest nawet spora szansa na wielkiego marlina). Natomiast jeśli chodzi o morski spinning - pozostał spory niedosyt i wiele znaków zapytania. Niewątpliwie uczestniczący w imprezie spinningiści, mimo ambitnych starań, nie odnieśli sukcesu i wrócili rozczarowani. To fakt. Na razie będziemy więc obserwować raporty, być może sami wybierzemy się do La Ventany kolejny raz. Szkoda byłoby Meksyk definitywnie wykreślać ze spinningowej mapy świata, bo gospodarze twierdzą, że przez kilka poprzednich sezonów było zgoła odmiennie i łowisko może pokazać w każdej chwili zupełnie inne oblicze. Jednak po takim doświadczeniu zalecana jest wielka ostrożność i osoby pragnące łowić tylko na spinning będą informowane o trudnościach, jakie napotkaliśmy na naszej wyprawie.
Meksyk
Uzupełnieniem programu wędkarskiego było zwiedzanie Mexico City. Grupa w czasie jednodniowego touru widziała m.in. słynny plac Zocalo, Sanktuarium Matki Boskiej Patronki Obu Ameryk w Guadalupe oraz piramidy słońca i księżyca w Teotihuacan. Ponadto w trakcie łowienia mogliśmy obserwować wspaniałą przyrodę Pacyfiku: rekiny, delfiny, płaszczki, lwy morskie i wiele gatunków ptaków.
Poniżej galeria zdjęć z wyprawy do Meksyku:
[29.07.2015]
Tomek Wieczorek na testach w Szwecji
Nowe łowiska ryb drapieżnych
Szwecja
W czerwcu 2015 odbyła się kolejna wyprawa studyjna naszego biura. Tym razem szukaliśmy dla Państwa „perełek” w środkowej części Szwecji. Z pełną odpowiedzialnością donosimy, że misja została zakończona powodzeniem. Już niedługo w naszej szwedzkiej ofercie pojawią się 3 nowe, bardzo dobre miejsca. Będzie coś dla miłośników szczupaków, okoni, ale też sandaczy. Tymczasem zapraszamy do obejrzenia mini-galerii zdjęć z naszej wyprawy.
[28.07.2015]
Morski spinning w Norwegii
Można też płycej i na lżejsze przynęty
Hakonset
Grupa warszawskich wędkarzy odwiedziła na przełomie czerwca i lipca nasz ośrodek na półwyspie Hakonset w Norwegii. Koledzy wrócili z wyprawy bardzo zadowoleni – zarówno z wyników wędkarskich, jak i walorów towarzyskich wspólnego wyjazdu. Była to ich pierwsza wyprawa do Norwegii, trudno się zatem dziwić, że turystyczne atrakcje tego kraju zrobiły na nich wielkie wrażenie.
W aspekcie wędkarskim koledzy skupili się głównie na dorszach i, co ciekawe, łowili je na stosunkowo lekki sprzęt (gumy na główkach 50-150 g, lekkie pilkery) na wodzie od 20 do 40 metrów głębokości. Zastosowanie na morzu lżejszego spinningowego sprzętu i łowienie metodą opadu jest dodatkowo wielkim uatrakcyjnieniem wędkarskiej przygody w Norwegii. Zawsze staramy się namawiać naszych klientów do poświęcenia choćby części czasu na wodzie takiej właśnie technice. Można w ten sposób łowić ładne dorsze, czarniaki, rdzawce, a nawet mocarne halibuty (te oczywiście mniejszych rozmiarów).
Nasi wędkarze zaliczyli mnóstwo dorszy w granicach 3-6 kg, trafiło się też kilka ryb znacznie większych, o masie 11, 9 czy 8 kg. Spośród czterech zaciętych halibutów tylko dwa udało się wyholować. Miały 7 i niemal 10 kg. Wiadomo, że na lekkim sprzęcie dostarczyły wielkich wrażeń. Ponadto sporadycznie trafiały się też ładne ryby innych gatunków, jak choćby 5-kilowy rdzawiec. Nasi klienci ocenili ośrodek w Hakonset bardzo wysoko. Łódki ich zdaniem były wygodne i niezawodne, domki przytulne i położone nad samą wodą, miejsce do sprawiania ryb komfortowe.
Wszystkich wyjeżdżających tam z nami w przyszłości i zainteresowanych poradą odnośnie najlepszych wędkarskich miejscówek prosimy o kontakt z biurem. Z przyjemnością przekażemy uwagi naszych kolegów.
Poniżej galeria zdjęć z wyprawy do Norwegii:
[13.07.2015]
Super-zębacz
Efektowny połów w Hakonset
Zębacz
Jak się okazuje, duże zębacze padają nie tylko w Islandii. Ostatnio w ośrodku na półwyspie Hakonset w Norwegii niemiecki wędkarz złowił sztukę o masie 12 kg!
Ryba padła na wodach Ofotenfjordu (20 minut rejsu łodzią od ośrodka). Ponadto Niemcy złowili tego samego dnia na swojej miejscówce kilkanaście dorszy powyżej 10 kg (na pilkery z większej głębokości). Cała piątka przyjechała z Monachium, już drugi raz w to samo miejsce. Chwalą je sobie wielce i nie ma się czemu dziwić.
[13.07.2015]
Im cieplej, tym lepiej
Szwecja w czerwcu
Laponia
Tegoroczna kapryśna i bardzo chłodna wiosna w Skandynawii dała się nieźle we znaki wędkarzom, którzy musieli włożyć sporo trudu, aby osiągnąć sukcesy w lodowatej niekiedy wodzie, przy padającym deszczu czy wiejącym ostro północnym wietrze. Była to prawdziwa szkoła wędkarskiego życia.
Apatia szczupaków skończyła się jednak wraz z nadejściem cieplejszego powietrza i wybuchem prawdziwej wiosny. W wielu miejscach ryby stały się bardzo aktywne i rozpoczęły intensywny żer. Dowodem na to może być tygodniowa wyprawa naszego stałego klienta Michała do Arvidsjaur w szwedzkiej Laponii, którą odbył w połowie czerwca br. Połowił tęgo: jego łupem padła co najmniej setka drapieżników, w tym piękny okaz o długości 105 cm, kilka dziewięćdziesiątek i bardzo wiele sztuk w rozmiarach 70-90 cm. Okrasą były dodatkowo grube okonie (największe o masie w granicach kilograma). Tak więc w tym roku czerwiec był niewątpliwie lepszym czasem na połowy jeziorowych drapieżników w Szwecji. Ale jak będzie za rok – tego nie wie nikt...
Poniżej prezentujemy galerię zdjęć z niezwykle udanej eskapady Michała.
[08.07.2015]
Tydzień na Sanie
Goście z Francji i Włoch
San
Po wielu latach organizowania zagranicznych wypraw wędkarskich nasze biuro rozpoczęło pierwszy wędkarski projekt w Polsce - na rodzimym Sanie. Ta piękna rzeka, a w szczególności utworzony na niej odcinek specjalny to łowisko, które śmiało może konkurować z bałkańskimi rzekami Słowenii czy Bośni.
Postanowiliśmy więc spróbować organizować wędkarskie wyprawy na San dla cudzoziemców. Poza świetnym wędkowaniem chcemy pokazać zagranicznym wędkarzom piękno bieszczadzkiej przyrody, gościnność miejscowych ludzi i rewelacyjną, polską kuchnię! Pierwsi Goście z Francji i Włoch odwiedzili nas w zeszłym tygodniu i jesteśmy pewni, że na pewno jeszcze nad San wrócą. Zresztą obejrzyjcie proszę poniższą galerię...
[30.06.2015]
Thingvallavatn - łowienie nie z tej planety
Nasza wyprawa właśnie powróciła z Islandii
Thingvallavatn
W maju 2015 biuro Eventur zorganizowało 7-osobową grupową wyprawę na islandzkie jezioro Thingvallavatn. Jest to jedno z najlepszych na świecie łowisk pstrąga potokowego. No właśnie: pstrąga czy troci? Bo odmiana żyjąca w tym jeziorze ma zmienne ubarwienie – niekiedy brunatno-złote, jak klasyczny potokowiec, niekiedy bardziej srebrzyste jak typowa troć jeziorowa. To problem do rozstrzygnięcia dla ichtiologów.
Siedlisko gigantów
Żadne znane nam jezioro (no, może poza Corrib w Irlandii) nie jest tak zasobne w okazowe pstrągi, jak właśnie Thingvallavatn. To rezultat kilku różnych czynników, jak. m.in.: mnogość naturalnego pokarmu (żywią się lokalną odmianą palii), wyjątkowo czysta woda, kilka wpadających do jeziora rzek z doskonałymi odcinkami nadającymi się na tarliska czy fakt, że ryby te przystępują do tarła raz na dwa lata, co pozwala im na szybszy wzrost i nabranie imponującej masy.
Pstrągi są dostępne dla wędkarzy jedynie wiosną, kiedy przebywają w płytszych partiach jeziora, bliżej brzegu. Później schodzą na głębię i są trudne do złowienia. Na Thingvallavatn nie można wprawdzie liczyć na wiele brań (średnio 1-2 dziennie na wędkarza), ale rozmiary trofeów wynagradzają to z nawiązką. Przeciętnie trafiają się sztuki w granicach 4 kilo, co już jest trudne do wyobrażenia dla przeciętnego europejskiego „pstrągarza”, a okazy przekraczające 5, a nawet 10 kilogramów padają w sezonie połowów niemal każdego dnia.
Mimo trudności padło wiele okazów
Więcej na temat naszej wyprawy i samego jeziora napiszemy niebawem. Możemy już jednak zdradzić, że pomimo fatalnych wprost, rzadko spotykanych w Islandii o tej porze roku warunków atmosferycznych (huraganowy utrudniający rzuty wiatr, przejmujące zimno, niekiedy deszcz), grupie oddało się złowić metodą muchową kilkanaście wielkich pstrągów, z których każdy traktowany był - w zależności od ubarwienia - jak złoty, srebrny lub brązowy olimpijski medal. Największa sztuka ważyła 14(!) kilo, kilka ryb było w przedziale 5-6 kilo, kilka dalszych miało po ok. 4 kilo. Było też parę mniejszych - od 2 do 3 kilo. Poza tym w okolicznych znacznie mniejszych jeziorkach padło również kilkanaście potokowców o długości od 50 do 65 centymetrów (1,5-3,5 kilo). Wreszcie jako „przyłów” na wędkę trafiła jedna ślicznie ubarwiona palia (też niemała). Strach pomyśleć, co by się działo, gdyby pogoda i temperatura wody były optymalne…
Wędkarska "przygoda życia" w zaskakująco atrakcyjnej cenie
Zapraszamy do obejrzenia kilku zdjęć z wyprawy (poniżej). Zapraszamy też na nasze kolejne wyprawy do Islandii, których ceny są w porównaniu do islandzkiej „średniej” zdecydowanie niższe. Zainteresowanie już jest spore, a rezerwacji przybywa. To wszakże rzadko spotykany wędkarski rarytas! Fanatycy wielkich pstrągów winni się spieszyć, bo ilość miejsc (tzw. „wędek”) jest mocno ograniczona. To jedna z żelaznych islandzkich reguł, która zapewnia wędkarzom intymność i niezmienną zasobność łowisk w ryby.
[09.06.2015]
Pogodowy klops 2015
Fatalna aura utrudnia łowienie w Skandynawii
Skandynawia
Tegoroczna wiosna nie oszczędza niestety również wędkarzy. Wiosenne chłody (a nawet przymrozki!), deszcze i huraganowe wiatry, o rzadko spotykanej intensywności i rekordowo długim okresie trwania, bardzo utrudniają wędkarzom życie. Szczególnie odnosi się to do Skandynawii, gdzie wypoczywa wielu spośród naszych klientów. Na licznych jeziorach, jak również w szkierach, wegetacja jest mocno opóźniona, a ryby nie przejawiają normalnej o tej porze roku aktywności żerowej. Z kolei rzeki niosą wysoką, czasem zmąconą wodę. Oczywiście nie jest tak, że nie da się niczego złowić, ale brania są zazwyczaj „rachityczne” i krótkotrwałe. Padają wprawdzie duże ryby, ale w stosunku do oczekiwań jest zdecydowanie za mało tzw. „akcji”. Nawet najlepsze łowiska ostatnich lat zmuszają do wytężonej pracy i hartowania się na zimnie, dając w zamian znacznie mniej niż rok czy dwa lata temu.
Przykro nam, ale pozostaje nam wszystkim tylko pogodzić się z tym, bo na pogodę nie ma mocnych. Mamy wielką nadzieję, ze to wyjątkowy rok i sytuacja ta nie powtórzy się wcześniej niż powiedzmy za 100 lat. A naszym szanownym klientom możemy tylko doradzić, aby nie nie zrażali się i próbowali ambitnie mimo wszelkich przeciwności. Bo nawet jedno czy dwa brania dziennie mogą zaowocować życiowym rekordem. Pokazała to nasza ostatnia grupówka do Islandii, w trakcie której wędkarze zmagali się z arktycznym chłodem, deszczem i wiatrem, a pomimo tego złowili kilkanaście pstrągów w rozmiarach budzących niekłamany szacunek (czytaj powyżej).
Ale najbardziej liczymy, że w końcu nastąpi przełamanie się pogody, promienie słońca ocieplą wodę, ucichną złowrogie wiatry. To potrzebne nie tylko ze względu na wędkowanie, ale także dla poprawy nastroju i ogólnych urlopowych wrażeń.
Skandynawia
[09.06.2015]
Nowy super-domek
Zapraszamy od września
Senoren
Szkiery w okolicy Karskrony to obecnie jedne z najbardziej zasobnych w szczupaki wód w Europie. Złowienie kilkunastu ryb dziennie na łódź nie stanowi tam zazwyczaj problemu. Z prawdziwą przyjemnością oddajemy do Państwa dyspozycji zupełnie nowy domek w tej okolicy. To pięknie położone, luksusowe lokum zapewnia wygodne zakwaterowanie dla maksymalnie 9 osób. Na miejscu dostępne są oczywiście także łodzie wędkarskie – jednostki wyposażone w silniki o mocy 15 KM oraz echosondy wraz z GPS. Więcej szczegółów o nowej ofercie znajdziecie Państwo TUTAJ
[28.05.2015]
Pstrągi w szkierach? Ależ tak!
Leśne jeziorko z pstrągami tęczowymi
Pstrągi w szkierach
Nasz kontrahent w szkierach św. Anny (Slatbaken) oferuje teraz wszystkim przebywającym u niego klientom za dodatkową opłatą możliwość wędkowania na specjalnym leśnym jeziorku zarybionym dużym pstrągiem tęczowym. Średnia masa łowionych ryb to 2-3 kg, a szczęśliwym łowcom mogą się trafić sztuki 5-kilogramowe, a nawet większe. Jeziorko jest pięknie położone, można na nim powędkować z łodzi wiosłowej lub z brzegu (dozwolony spinning oraz sztuczna mucha), a potem urządzić sobie grilla. Bez dwóch zdań to świetny pomysł i znakomita odskocznia na jeden dzień od szkierowych szczupaków – szczególnie, gdy na morzu silniej powieje. Zapraszamy do obejrzenia kilku fotek z naszego testowego wędkowania na tym jeziorku.
[11.05.2015]
Majówka w Szwecji
Krótki raport z kwietniowo-majowych połowów
Hövern
Okolice majowego weekendu to bardzo popularny termin wypraw do Szwecji. Nie inaczej jest i w tym sezonie. Wielu z Was ciekawi zapewne, jaka jest obecnie sytuacja na łowiskach w związku z dość chłodną wiosną. Oto krótki meldunek Piotra Motyki z wypadu nad jezioro Hövern:
Majówka nie jest porą gwarantującą sukcesy, ale szansa na połowienie dużych szczupaków na płytkiej wodzie jest wówczas wyjątkowa. Z drugiej strony przy chłodnej wiośnie można też trafić na całkowity zanik żeru tych drapieżników spowodowany niską temperaturą wody lub tarłem. Dlatego jadąc na naszą pierwszą tegoroczną wyprawę byliśmy pełni obaw.
Obawy te po części się potwierdziły, gdyż zarówno na naszym głównym przydomowym jeziorze Hövern, jak i w szkierach św. Anny, szczupaki nie przejawiały jeszcze większej aktywności. Na jeziorze były prawdopodobnie akurat w tarle, w szkierach natomiast pokonała nas pogoda i niemal sztormowy wiatr. Jednak prawdziwy szał żerowania szczupaków przeżyliśmy na kameralnym leśnym jeziorku, położonym niezbyt daleko od naszego miejsca zakwaterowania. Zarówno rozmiary, jak i ilość łowionych drapieżników mogły zadowolić nawet najbardziej wymagających pasjonatów spinningu. Dodatkowo udało nam się dwa razy wyrwać na inne leśne jeziorko z dużymi pstrągami tęczowymi, jakie właśnie udostępnił wędkarzom nasz szwedzki przyjaciel Kari (patrz wyżej). Padło kilka naprawdę dużych sztuk...
W sumie pod względem wędkarskim wyjazd był bardzo udany. Znane powiedzenie „pierwsze śliwki robaczywki” nie z nalazło więc zastosowania.
Zobacz reportaż z tej wyprawy na stronie www.fishingexplorers.com/hovern.html.
[11.05.2015]
Hakonset
Oto relacja z naszej wyprawy grupowej do Norwegii, której autorem jest przewodnik grupy Piotr Herman:
Wyprawa do pięknego norweskiego ośrodka w Hakonset za nami. Ta, jak i wiele poprzednich wycieczek pokazała, że spektakularne sukcesy wędkarskie oprócz dobrego przygotowania technicznego wymagają też sporej dawki szczęścia. Chodzi głównie o szczęście do warunków pogodowych. Podczas naszego pobytu dwa pierwsze dni okazały się tymi, które obdarowały największymi rybami. Pogoda była pochmurna i na tyle bezwietrzna, że nasze łodzie doskonale przemieszczały się nad stumetrowymi toniami, gdzie stada czarniaków były zajadle dziesiątkowane przez bardzo ładne dorsze. Dość powiedzieć, że w dwie godziny mieliśmy ponad dziesięć holi kilkunastokilowych „wątłuszy”. Niestety większość z nich spadło z wędek, ponieważ łowiliśmy na małe, martwe czarniaki założone tylko na pilkerową kotwiczkę. Dopiero zmiana taktyki na zbrojenie martwych rybek w systemiki z kotwicami pozwoliły nam zrobić kilka fotek z okazałymi dorszami. Królem polowania został dwudziestoletni Emil, który po ciężkim holu wyjął sztukę o długości 132 cm! Moją pancerną wędkę Xzoga wygiął chyba jeszcze większy okaz, ale jakimś cudem po minucie holu uwolnił się z kotwiczki. W kolejnych dniach plażowa pogoda z flautą i "ruskim wyżem" odebrała niestety ochotę wielkim rybom do aktywnego żerowania. Konsekwentnie próbowaliśmy wycisnąć w tych warunkach co się da i dzięki temu łowiliśmy spore molwy i wielkie brosmy. Frajdę dawało nam też łowienie lekkimi pilkerami i małymi gumami na dwudziestometrowych górkach porośniętych łanami brunatnic. Mieszkały tam niezwykle ubarwione, czerwono-pomarańczowe dorsze, żywiące się krabami i krewetkami. Kropkę nad "i" postawił Emil, łowiąc halibuta około 90 cm.
Nasz gospodarz zaprasza odważnych na największe dorsze na przełomie lutego i marca. Z pewnością warto tu też wrócić latem i obłowić wiele piaszczystych blatów w poszukiwaniu licznych halibutów. Dorsze i duże czarniaki też nie powinny w tym czasie kaprysić.
Pozdrawiam i życzę połamania kijów!
Piotr Herman
[06.05.2015]
Spinningowy zawrót głowy
Tydzień w Panamie
Panama
Zakończyła się właśnie nasza kolejna podróż do dalekiej Panamy. Grupa przesympatycznych klientów pod wodzą Maćka Rogowieckiego gościła na Wybrzeżu Tuńczyków, które jest jednym z ostatnich zupełnie dzikich fragmentów wybrzeża Ameryki Środkowej (ścisły rezerwat przyrody oraz całkowity zakaz połowów sieciowych). I chociaż uczestnicy stawiali dopiero pierwsze kroki w morskim spinningu, to wyniki wyprawy należy uznać za bardzo dobre. Nie dopisały co prawda tuńczyki (te ryby bardzo dużo przemieszczają się po oceanie i ich obecność w okolicy to czysta loteria), ale na inne gatunki nie można było narzekać. Szczególnie jeśli chodzi o cuberę snappera – bardzo waleczną i silną rybę, która zamieszkuje tropikalne morza. To nie lada przeciwnik – po zacięciu natychmiast płynie z całą mocą w podwodne skały i zwyczajowo na 5-6 zaciętych cuber wyjmuje się tylko jedną. Statystyka w naszej grupie wyglądała zgoła inaczej i około połowy zaciętych snapperów udało nam się wyholować do łodzi. To swojego rodzaju rekord, co podkreślali nasi miejscowi przewodnicy. Największe cubery ważyły ponad 30 kg, ale sporo było także ładnych ryb w przedziale 15-25 kg. Szczęśliwcom udało się także złowić owianą mityczną wprost legendą rooster fisha (ryba-kogut), a pechowcom zaciąć przypadkowo delfina, wielkiego żółwia oraz mantę! I wszystko to na jednym wyjeździe…
Zwiodły niestety powszechne zazwyczaj w łowisku seriole (amberjack) oraz makrele hiszpańskie. Ocean ma niestety to do siebie, że ryby okresowo znikają z okolicy i przemieszczają się razem z lokalnymi prądami morskimi. Tym razem tak się właśnie stało w przypadku tych gatunków. Nikt się tym jednak specjalnie nie martwił. Dla naszej grupy równie ważne co samo wędkowania była dobra zabawa, relaks na plaży czy próbowanie specjałów miejscowej kuchni. I tak właśnie powinno naszym zdaniem być! Ryby mogą czasami po prostu nie brać i dlatego tak ważne jest aby doceniać wszelkie inne atrakcje, które przynosi ze sobą wędkarska wyprawa.
Zapraszamy do obejrzenia mini galerii z naszego wyjazdu, a pełny reportaż ukaże się niebawem w internecie na stronie www.fishingexplorers.com
[28.04.2015]
Tour delle Alpi
Wędkarska podróż wokół Alp
podróż wokół Alp
Nasza wiosenna wyprawa studyjna do Włoch i Słowenii pokazała, że w tamtejszych łowiskach tkwi jeszcze olbrzymi potencjał. Poznaliśmy kilka nowych rzek i jezior, które będziemy Państwu z największa przyjemnością rekomendować. A w przyszłym (2016) roku zapewne zorganizujemy wyprawę grupową dla miłośników sztucznej muchy.
Włochy to duże ryby (pstrągi potokowe i marmurkowe), a do tego świetna kuchnia, piękne widoki i przystępne ceny. Słowenia natomiast oferuje łowiska, jakby żywcem wyjęte z nowozelandzkich folderów. Teraz będziemy mogli Państwu udostępnić również górskie jezioro z mocarnymi pstrągami, a także położoną w wysokich górach Lepenę. Szczególnie ta ostatnia może każdego oczarować. Nie tylko rybami!
Zapraszamy zatem do obejrzenia kilku zdjęć z testowej wyprawy.
[23.04.2015]
San
Rozwijając swoje portfolio produktowe od sezonu 2015 Eventur zajmuje się już nie tylko zagraniczną turystyką wyjazdową dla polskich wędkarzy, ale również promuje najlepsze polskie łowiska wśród obcokrajowców, oferując im jednocześnie specjalne pakiety wędkarskie. Na początek wprowadziliśmy do naszej oferty rzekę San – perłę Bieszczad, a w zasadzie odcinek specjalny na tej rzece (OS). Mamy nadzieję, że będzie się ona cieszyć dużym powodzeniem – przede wszystkim ze względu na obfitość pstrągów, lipieni i głowacic, ale również usługi znakomitych przewodników – Bartka Rapieja (IV wędkarz muchowy Europy) i Piotra Koniecznego.
Liczni turyści z Włoch, Francji, Niemiec i innych krajów są bardzo oczekiwani przez miejscowych przedsiębiorców z branży hotelarskiej i gastronomicznej, a wędkarstwo na Sanie może być dużą szansą dla regionu! Z czasem planujemy wprowadzanie do oferty większej liczby polskich łowisk. Warunkiem jest oczywiście ich ponadprzeciętna zasobność w ryby, do czego prowadzić mogą przede wszystkim mądre działania gospodarzy wód (jak w tym przypadku PZW Krosno), a w szczególności ograniczenie lub zaprzestanie połowów sieciowych, zaostrzenie limitów i rozmiarów ochronnych dla ryb oraz wprowadzenie specjalnych odcinków wód z obowiązującą praktyką „no kill” .
Oferta wędkowania na Sanie dla turystów spoza Polski (specjalne pakiety) – przejdź na stronę www.sanfishing.com
[22.04.2015]
Polski rekord na Andamanach!
133 cm i ponad 45 kg!
Andamany
Z przyjemnością informujemy, iż jeden z naszych klientów złowił rekordowej wielkości karanksa olbrzymiego (Caranx ignobilis, inaczej mówiąc słynne „GT”) podczas ostatniej wyprawy na Andamany. GT może osiągać wagę nawet 60-70 kg, ale każdy okaz o wadze ponad 30 kg to powód to prawdziwej dumy. Przynętą, na którą połakomiła się ten olbrzym był duży powierzchniowy popper. Serdecznie gratulujemy łowcy!
Dopisały także inne ryby – łowiliśmy piękne tuńczyki (dogtooth tuna oraz żółtopłetwe), snappery oraz dziesiątki mniejszych karanksów (w tym wiele w przedziale 20-35 kg). Niemal wszystkie ryby złowione zostały na spinning przy użyciu powierzchniowych przynęt, czyli na super widowiskowy popping. Ta metoda łowienia to naszym zdaniem kwintesencja spinningowych łowów, a emocje jej towarzyszące (brania wielkich ryb widać bardzo wyraźnie na powierzchni wody) trudno opisać słowami.
Zapraszamy do galerii z ostatniej podróży na Andamany!
[09.04.2015]
"Pstrągowy szał" w Irlandii
Jeziorowe połowy potokowców na spinning
Irlandia
Właśnie dostaliśmy świeżutki raport od Jacka Gornego z Irlandii. Oj, dzieje się, dzieje... Panowie, czapki z głów!
„Przesyłam kilka fotek z początku sezonu pstrągowego. Ryby biorą od pierwszego dnia (15.02). Łowimy je głównie na spinning z dryfującej łodzi. Największe pstrągi do tej pory mają po 70 cm! Wszystkie są łowione za pomocą delikatnych wędek spinningowych do 15-20 g. Emocje podczas holu - niepowtarzalne!
Łowimy na dwóch jeziorach. Pierwsze daje możliwość złowienia nawet 50-60 pstrągów dziennie, ale ich wielkośc to 35-45 cm. Drugie natomiast daje mniej ryb dziennie (do kilkunastu), ale za to znacznie większych. Najczęściej są to potokowce w rozmiarze 50-60 cm! Nie brakuje też takich pomięczy 60-70 cm... Szansa na "osiemdziesiątaka" jest przez cały czas bardzo realna!”
Jacek Gorny
[18.03.2015]
Powrót na Andamany
100 karanksów
Andamany
Po ponad roku od ostatniej wizyty znów zawitaliśmy na archipelag Andamanów. Tym razem z grupą naszych stałych klientów na Ocean Indyjski wybrał się Tomasz Wieczorek, który po raz pierwszy odwiedził to łowisko. Najpierw jego krótka relacja, a poniżej zamieszczamy kilkanaście fotografii z tej fascynującej wyprawy...
„To był mój pierwszy wyjazd na mocarne i legendarne GT (karanks olbrzymi). Mogę powiedzieć, iż w opowieściach o sile i waleczności tej ryby nie ma cienia przesady. GT to prawdziwy wulkan energii, a powierzchniowe branie w poppera jest po prostu trudne do opisania. Moim zdaniem każdy rasowy łowca drapieżników powinien choć raz w życiu zafundować sobie takie łowy. Trzeba pamiętać tylko o odpowiednim dobraniu sprzętu, który musi być przy tym rodzaju łowienia dopracowany w najdrobniejszych szczegółach. Inaczej spotkanie z GT czy innym mieszkańcem andamańskich raf zakończy się rychłą porażką wędkarza.
Podczas naszego pobytu w lutym mieliśmy niezłą pogodę i poza jednym dniem wędkowania byliśmy w stanie dotrzeć na wszystkie najlepsze miejscówki. Na brania nie było więc z reguły trzeba czekać zbyt długo i łącznie w 6 osób złowiliśmy około 100 karanksów oraz kilkadziesiąt ryb innych gatunków. Największy wyholowany GT miał ponad 40 kg, a kilkanaście było ważyło w przedziale 20-35 kg. Biorąc pod uwagę, iż dla wszystkich uczestników wyprawy był to pierwszy wyjazd na taki ryby, to wynik należy uznać za bardzo dobry. Świadczy to także o wielkim potencjale naszego łowiska. Na Andamany z pewnością będziemy więc wracać regularnie.”
[18.02.2015]
Szczupak
W sezonie 2014 został złowiony największy szczupak w historii naszego biura. Panu Grzegorzowi bardzo serdecznie gratulujemy, bo taka ryba to naprawdę wydarzenie.
Łowiskiem kolosa było norweskie jezioro Krøderen, które słynie z olbrzymich przedstawicieli tego gatunku. Nie jest to jednak zbiornik łatwy i polecamy go wyłącznie doświadczonym, skłonnym do poszukiwań wędkarzom. Z powodu dużych głębokości, szczupaki w tym akwenie żerują często w toni i zmieniają miejsca żerowania. Łowi się je dość głęboko (często na 6-15 m!) i zazwyczaj przy użyciu ciężkich przynęt.
Pan Grzegorz i koledzy z Jego grupy to specjaliści od Krøderen. Jeżdżą na to jezioro od lat i rozpracowali je do podszewki. Poniżej jeszcze kilkanaście fotek ilustrujących ich osiągnięcia na tym fenomenalnym łowisku.
[07.01.2015]

Podróże po Polsce