Nasz blog wędkarski

Czasem coś zmieńmy

Taktyka łowienia


Po tegorocznych zmiennych wyprawach mam kilka nowych obserwacji i wniosków. Otóż wydaje mi się, i nie mówię tego bynajmniej tylko w stosunku do innych, aby ich pouczać, ale także w odniesieniu do siebie, że przyzwyczailiśmy się za bardzo do ulubionych przynęt i taktyki połowu stosowanej w poprzednich latach. Po prostu chcemy łowić tak, jak lubimy, a nie chce nam się uczyć, rozwijać repertuaru i wprowadzać nowości… Po prostu z wygodnictwa. Dlaczego tak sądzę?

Będąc w sierpniu w szkierach Św. Anny miałem mocno średnie wyniki. Liczyłem na 5-10 ryb dziennie (wszak upalnym latem byłby to z wszech miar zadowalający wynik), a wyjmowałem zwykle od jednej do maksimum czterech. Mowa oczywiście o szczupakach, bo okonie są latem znacznie bardziej aktywne. Niemniej nasuwające się od razu twierdzenie, że ryb nie ma w łowisku bądź nie chcą brać, byłoby na pewno nietrafione, ponieważ odnotowałem zaskakująco dużo trąceń, puknięć i obcinek gumowego ogonka. Wielokrotnie więcej niż wyjętych ryb.

Myślę, że szczupakom mogły opatrzeć się stosowane przeze mnie przynęty oraz sposób ich prezentacji - niezmieniane od lat! A jak ostrożny potrafi być szczupak, przekonałem się na wrześniowej wyprawie do Irlandii, kiedy to mogliśmy wraz z Jackiem Gornym (jeden z najlepszych wędkarskich przewodników w Europie, prawdziwy szczupakowy „guru”) zaobserwować osobliwe zachowanie metrowej sztuki, która wystawiła łeb nad wodę niedaleko naszej łodzi, aby przekonać się, czy nie grozi jej niebezpieczeństwo! Gdybym tego nie widział na własne oczy, to uznałbym to za historię rodem z wędkarskich fantazji. Ale tak było i Jacek opowiadał mi, że duże, doświadczone szczupaki robią tak dość często. Ryba zapewne usłyszała dziwne hałasy, czyli nasze rozmowy, zobaczyła też być może pod wodą jedną z naszych przynęt. To była dla mnie wielka nauka, która zmieniła nawet schematyczny sposób myślenia o tej rybie.

A jak ktoś nie wierzy w to, jak ostrożne potrafią być szczupaki w wodzie, gdzie stykają się wędkarzami, niech obejrzy na youtubie filmiki z kamer zamontowanych pod wodą. Widać tam często, jak szczupak płynie przez długi czas za ciągniętą w trollingu przynętą, obserwuje ją, czasem delikatnie „obwąchuje” i trąca pyskiem (żadnego brania oczywiście w tym czasie na wędce nie widać) aby finalnie w znacznej liczbie przypadków nie zdecydować się na branie i odpłynąć w siną dal. Natomiast gdy nagle zaburzymy choć na chwilę monotonną pracę przynęty (choćby poprzez szarpnięcie linki ręką), następuje zwykle branie! (co widziałem na własne oczy w wykonaniu Jacka Gornego)

Wniosek: trzeba zdecydowanie więcej eksperymentować, a ponadto zachowywać się znacznie ostrożniej, ciszej. Trzeba też przeanalizować, czy łowimy w dobrych miejscach i na dobrej głębokości, czy nasz dryf jest aby właściwy (np. nie za szybki, można wówczas użyć dryfkotwy), czy rzucamy zawsze w dobrą stronę, aby łowienie było jak najbardziej efektywne, czy stosujemy właściwe przynęty (odpowiednia wielkość, praca, głębokość zanurzenia) i prowadzimy je tak, aby były dla ryb możliwie najbardziej widoczne i możliwie najbardziej intrygujące i „świeże”, wzbudzające odruch agresji.

Nie chcę grać tu roli mentora, bo nie jestem jakimś wybitnym wędkarzem, ale swoje doświadczenie już w życiu zebrałem, sporo ryb złowiłem i niejednego mistrza wędki porad wysłuchałem. Dlatego powtórzę z uporem maniaka: nie popadajmy tak łatwo w apatię czy złość, nie pomstujmy na wodę, że niby to zniknęły z niej nagle wszystkie ryby, ale weźmy się w garść i spróbujmy koniecznie coś zmienić! Czasem mały szczegół, niewielka zmiana otwiera worek z rybami. A gdy niekorzystna aura czy inne niezależne zupełnie od nas czynniki zabiją w nas ducha wędkarskiej walki to nie załamujmy się, bo za rok (a często następnego dnia) może być zgoła odmiennie.

Takie to już jest to nasze kochane (a zarazem okropne) wędkarstwo.

Piotr Motyka


Więcej o blogu

Witam serdecznie wszystkich Wędkarskich Podróżników!

Nazywam się Piotr Motyka i jestem gospodarzem oraz redaktorem tego bloga.

Na blogu znajdziecie wiele moich tekstów, zdjęć oraz reportaży, ale także materiały autorstwa moich Kolegów „po kiju”. Część z nich prezentowana jest również na stronie fishingexplorers.com, inne tylko tutaj. Tematem są wędkarskie podróże, a wszystko adresowane jest do ludzi, którzy tak jak my je kochają.

Zapraszam serdecznie!

Czytaj również

Siedziba biura

EVENTUR FISHING
ul. Roentgena 23 lok. 21, III piętro
02-781 Warszawa

biuro czynne od poniedziałku do piątku w godzinach 09.00-17.00

telefon: + 48 22 894 58 12
faks: + 48 22 894 58 16