
Tym razem nie z grupą kolegów czy klientów, a z własnym synem. Aby łowienie z młodym dzieckiem zakończyło się sukcesem (a przez sukces rozumiem wzbudzenie w młodym człowieku zainteresowania wędkarstwem) potrzebny jest jeden, podstawowy warunek – dość częste brania ryb.
Nie muszą być to okazy, dzieci nie przywiązują do tego zbytniej wagi. Ważna jest po prostu akcja i brak nudy na łodzi. Na polskich wodach jest o to czasami bardzo trudno, szczególnie jeśli chodzi o drapieżniki. Dlatego wybraliśmy się z Adasiem do Szwecji licząc na dobre żerowanie ryb. Wyjazd bardzo się udał i młody adept wędkarstwa zdołał złowić swoje pierwsze, spinningowe ryby. Dopisały przede wszystkim sandacze, było także trochę szczupaków. To był bezcenny czas beztrosko spędzony z synem na wędkowaniu i podziwianiu cudów szwedzkiej przyrody. Polecam i Wam podobną wyprawę, chętnie podpowiemy gdzie warto się wybrać aby wyjazd na długo pozostał w pamięci waszych pociech!
08.06.2026