Dlaczego kocham te wyprawy?

Od dziecka uwielbiałem aktywne spędzanie wolnego czasu oraz emocje, a wędkarstwo znakomicie wpisywało się w te oczekiwania. Łowiłem głównie na wakacjach, bo lubiłem również las, ciszę i piękno natury. W Warszawie nie było szans na zaspokojenie tych potrzeb - była stalowoszara Wisła, którą jedni lubią, inni nie. Z czasem polskie łowiska pogorszyły się na tyle, że jeżdżenie na ryby straciło dla mnie sens. Aby odnosić w Polsce sukcesy, musiałbym chyba bez reszty oddać się wędkarstwu, zapominając o wszystkim innym, co w życiu ważne.

Aby zwykły człowiek też mógł złowić

Mam wielki szacunek dla prawdziwych Mistrzów Wędki, którzy wszędzie coś potrafią złowić, ale ja nie mam takich aspiracji. Chcę złowić rybę bez nadludzkiego wysiłku i nieproporcjonalnie dużych poświęceń. A przy tym nacieszyć się pięknem przyrody. Tak jak "niedzielni" wędkarze w Stanach czy Australii, jakich są tam miliony. Nie interesuje mnie taki model wędkarstwa, w którym za jedną ładną rybą trzeba chodzić czasem kilka tygodni, a umiejętności wędkarza muszą być wywindowane na niebotyczny poziom. Pierwszy wypad z wędką za granicę - w 1995 roku do Austrii, uświadomił mi, jak wielką przyjemnością może być łowienie ryb tam, gdzie jest ich pod dostatkiem. Gdybym nie wyjechał, być może nigdy bym nie wiedział, jaka jest różnica. Ale stało się i bardzo dobrze.

Ważne są emocje

Od tego czasu jeżdżę po świecie i gorąco namawiam do tego wszystkich tych z Państwa, którzy lubią wydawać pieniądze z sensem. Uprawianie nowoczesnej turystyki wędkarskiej to propozycja dla zapracowanych ludzi, którzy wolnego czasu mają mało, a chcieliby raz czy dwa razy w roku poczuć kontakt z naturą i złowić swoją wielką rybę, której fotografia będzie zdobiła przez długie lata domowy czy służbowy gabinet. Oczywiście wędkarskim obieżyświatom też nie wszystko się udaje, ale sama świadomość, że szansa na spełnienie marzeń jest codziennie ogromna, a przeżywane emocje mogą cofnąć nas w szczęśliwe lata dzieciństwa, musi mocno działać na wyobraźnię.

Te wyprawy są jak nałóg

Z wędkarskiej wyprawy oprócz wspomnianej fotografii przywozimy zdrowie, a także zresetowany i świeży umysł, który tak bardzo potrzebny jest nam w codziennej szarpaninie z przeciwnościami losu. Poznajemy też inne kraje, kulturę, obyczaje, kuchnie różnych narodów. Mile spędzamy wieczory - zazwyczaj w gronie sympatycznych kolegów, z którymi na co dzień nie mamy czasu nawet przez chwilę porozmawiać. Mamy też niejedną okazję, aby porozmawiać w ciszy z sobą samym, zrobić podsumowania dokonań, nacieszyć się sukcesami, przeanalizować porażki i zaplanować mądre posunięcia na przyszłość. I nabrać do wszystkiego zdrowego dystansu. Dlatego tych kilka szczególnych dni w roku staje się dla nas z czasem czymś w rodzaju pozytywnego nałogu, bez którego nie możemy żyć.

Piotr Motyka


Siedziba biura

EVENTUR Sp. z o.o.
ul. Roentgena 23 lok. 21, III piętro
02-781 Warszawa

biuro czynne od poniedziałku do piątku w godzinach 09.00-17.00

telefon: + 48 22 894 58 12
faks: + 48 22 894 58 16