Nasz blog wędkarski

Guma na płyciznach

Taktyka łowienia / Kamil Walicki

Łowienie szczupaków na płytkiej wodzie ma sens i to nie wyłącznie wiosną. Każdy wędkarz wie, że szczupaki trą się na płyciznach i zostają w tych rejonach aż do momentu, gdy nabiorą sił po odbytym tarle. Potem schodzą na głębszą wodę. Tyle mówi teoria, jednak w praktyce wygląda to w ten sposób, że nie wszystkie esoxy opuszczają płycizny. Wiele z nich zostaje tu aż do lata, a nawet jesieni! Największe okazy schodzą na głębiny, jednak rozległe płycizny są bardzo ciekawym łowiskiem szczupaków niemal przez cały sezon.

Sposobów na złowienie esoxa z bardzo płytkiej, nawet pół metrowej wody jest wiele. Doskonale sprawdzają się tu pływające jerki i najróżniejsze wariacje popperów, bardzo skuteczne bywają lekkie i duże wahadłówki, wyklepane z cienkiej blachy oraz spore błystki obrotowe, z leciutkim, plastikowym korpusem. Niewielu wędkarzy używa to przynęt gumowych, a moim zdaniem to wielki błąd! Odpowiednio uzbrojona guma bywa dużo bardziej skuteczne od innych przynęt. Trzeba tylko wiedzieć jak ją uzbroić i jak poprowadzić. Zdarza mi się łowić przynętami gumowymi w miejscach z głębokością poniżej pół metra – da się!

Zbrojąc rippera na płytką wodę, zapomnijcie o główkach jigowych z obciążeniem większym niż 5 gram. Ta maksymalna „granica” ołowiu i tak skuteczna jest tylko wtedy, gdy albo wieje silny wiatr (i z lżejszą przynętą tracimy kontakt podczas jej prowadzenia), albo ryby są aktywne i chętniej atakują wabiki szybko zmykające niż te, które mają leniwą pracę. Przeważnie nie stosuję tu główek cięższych niż 3 gramy, a jeszcze częściej rezygnuję z obciążenia w ogóle. Każda gumowa imitacja ryby ma swój własny ciężar, który pozwala na oddanie stosunkowo długich rzutów, a w dodatku przynęta taka i tak tonie – tyle, że wolniej niż z ołowiem. I o to nam chodzi! Guma musi tonąć bardzo wolno, jak najwolniej. Nawet niezbyt aktywne szczupaki doskonale reagują na bardzo wolno opadającą przynętę, stąd często większa skuteczność gum niż innych wabików.

Pierwszym sposobem uzbrojenia gumowej przynęty jest hak offsetowy. Haki takie można kupić w każdym sklepie wędkarskim, ale też można zrobić je samemu. Najprostszym sposobem jest zeskrobanie kombinerkami ołowianej kulki z główki jigowej. Gdy pozbędziemy się ołowiu, zostanie nam „goły” hak, który idealnie nadaje się do lekkiego uzbrojenia gumy – oczywiście należy pamiętać o dobraniu wielkości haka do wielkości przynęty. Stosując średniej wielkości rippery (przyjmijmy, że jest to długość około 15 centymetrów) wybieram haki w rozmiarze 6/0 lub 7/0, lecz przynętę dozbrajam od dołu dodatkową kotwiczką.

Drugim, równie dobrym sposobem jest tzw. „wkrętka”, czyli drut wygięty w sprężynkę, który wkręca się w przód gumy. Dzięki niemu nasza przynęta nie zsuwa się podczas rzutów i zacięć. Do naszego wabika dokładamy jedną lub dwie dozbrojki (w zależności od wielkości gumy) w postaci kotwiczki na kawałku stalki lub grubaśnego fluorocarbonu. Ten patent również jest bez obciążenia, dzięki czemu jesteśmy w stanie łowić nawet na półmetrowych płyciznach.

Samo prowadzenie gumowego wabika podczas łowienia na płyciznach też jest odmienne od łowienia w typowym opadzie. Tu po pierwsze opad trwa krócej, a czasem nie ma go wcale – wszystko zależy od głębokości (a raczej powinienem napisać – „od płytkości” łowiska). Często warto spróbować zwykłego zwijania, jak podczas łowienia obrotówką. Po rzucie, zanim guma pacnie o powierzchnię wody zamykam kabłąk i zaczynam powoli zwijać przynętę. Jak najwolniej, aby tylko nie zaczepiała o rośliny lub dno.

Drugim sposobem, często najskuteczniejszym jest…jerkowanie gumą. Wygląda to dokładnie tak jakbyście prowadzili jerka, jednak ruchy szczytówką są krótsze i bardziej energiczne. Jeśli jest ekstremalnie płytko (np. 30 centymetrów – a nie zapominajcie, że tu też stoją szczupaki, czasem naprawdę ładne!), szczytówka wędki powinna być skierowana ku górze, aby każde podszarpnięcie gumy podnosiło ją niemal do powierzchni wody. Przerwy pomiędzy każdym krótkim szarpnięciem wabika powinny trwać tyle, na ile pozwala głębokość łowiska – czasem mogą trwać 3 lub 4 sekundy, a czasem nie robę przerw wcale.

Łowiąc na płyciznach nie zapominajcie o dwóch rzeczach. Po pierwsze bardzo ważne są okulary polaryzacyjne, bowiem wiele ryb uda nam się dostrzec – czasem stoją nieaktywne i odsuwają się przed cieniem dryfującej łódki, innym razem odprowadzają przynęty, bez chęci ataku. Obserwacja dna jest bardzo ważne podczas łowienia na płyciznach, a bez dobrej polaryzacji po prostu będzie nam bardzo trudno. Po drugie w płytkiej i czystej wozie warto rzucać stosunkowo daleko. Jeśli my widzimy rybę to znak, że ona też nas widzi – a wtedy szanse na branie maleją. W takich warunkach większość brań mam z daleka.

Nie bójcie się płycizn. Tu naprawdę stoją szczupaki, a ryba o długości 80 - 90 cm wcale nie jest rzadkością. Bywają łowiska, w których płycizny są rewelacyjnymi miejscówkami przez cały rok i złowimy tu więcej drapieżników, niż na wodzie głębokiej. Przykładem takiego łowiska są szwedzkie szkiery, gdzie niektóre płytkie zatoki są tak zaszczupaczone, że ciężko w to uwierzyć.

Kamil „Łysy Wąż” Walicki






Więcej o blogu

Witam serdecznie wszystkich Wędkarskich Podróżników!

Nazywam się Piotr Motyka i jestem gospodarzem oraz redaktorem tego bloga.

Na blogu znajdziecie wiele moich tekstów, zdjęć oraz reportaży, ale także materiały autorstwa moich Kolegów „po kiju”. Część z nich prezentowana jest również na stronie fishingexplorers.com, inne tylko tutaj. Tematem są wędkarskie podróże, a wszystko adresowane jest do ludzi, którzy tak jak my je kochają.

Zapraszam serdecznie!

Czytaj również

Siedziba biura

EVENTUR FISHING
ul. Roentgena 23 lok. 21, III piętro
02-781 Warszawa

biuro czynne od poniedziałku do piątku w godzinach 09.00-17.00

telefon: + 48 22 894 58 12
faks: + 48 22 894 58 16